Wioletta Woźna mówiła dziennikarzom, że jest szczęśliwa, widząc swoją córeczkę. - Jest taka ładna i grubiutka - mówiła kobieta.
W poniedziałek sędzia Jolanta Biniak zmieniła postanowienie, które wydała 27 lipca - o odebraniu rodzicom nowo narodzonej córki i przekazaniu do rodziny zastępczej. Dziś o godz. 12.00 rodzice zastępczy oddali dziewczynkę rodzicom.
To tylko tymczasowa decyzja Sędzia Jolanta Biniak, na
poniedziałkowej rozprawie oznajmiła, że decyzja jest tymczasowa i nie przesądza o ostatecznym wyniku postępowania.
- Sąd dalej będzie prowadził postępowanie o odebraniu Woźnej i Szwakowi praw rodzicielskich do Róży oraz trójki ich starszych dzieci, ale na ostateczną decyzję sądu Róża będzie już czekała w domu, z rodzicami - podkreśliła Biniak. Rodziców będzie nadzorował kurator, który raz w tygodniu będzie wizytował Szwaków i przesyłał sądowi szczegółowy raport. Sędzia poleciła też kierowniczce Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wronkach, by pracownik socjalny pomagał rodzinie nawet pięć dni w tygodniu, "nawet do sześciu godzin dziennie". Pracownik również ma składać raporty.
Zmianę decyzji uzasadniła tym, że Władysław Szwak w sierpniu uznał córkę (przedtem nie zrobił tego tylko formalnie, bo zagubił dowód), oraz faktem, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy w domu "nastąpiła pewna poprawa". Sędzia stwierdziła, że poprawiło się, bo po odebraniu dziecka i nagłośnieniu sprawy wszyscy zmobilizowali się do pracy i do pomocy. Tym samym poprzednia decyzja sądu była słuszna. I dodała: - Sąd będzie obserwował, czy ta poprawa nie jest chwilowym zrywem. Jeśli okaże się, że była to tylko chwilowa mobilizacja i pozorna zmiana, wówczas konieczna będzie ponowna ingerencja ze strony sądu.