Pomysłodawcy chcą, żeby od niedzielnego południa działały tylko stacje benzynowe, apteki oraz sklepy na lotniskach i dworcach. - Gorąco popieram pomysł nie tylko dlatego, że kiedyś walczyłem o wolne soboty, a teraz niedziele są zagrożone. Niedziela
to ostatnia rezerwa czasu dla pracowników. Dziś jest przedmiotem kolonizacji - argumentował w rozmowie z Radiem
TOK FM senator Platformy Obywatelskiej.
Jan Rulewski zapewnia, że nie można dopuścić do tego aby niedziela stała się jednym z wielu dni tygodnia. I przekonuje. - Jeżeli kobieta, bo najczęściej kobiety pracują w handlu, dostanie wolne we wtorek - to dzieci są w tedy w szkole, mąż jest w pracy.
Wobec tego jest pytanie, czy ten wtorek jest równoważny niedzieli? Nie to tylko substytut - odpowiada sam sobie polityk.
"Parlament nie ma prawa traktować nas jak dzieci i narzucać nam stylu życia" Suchej nitki na projekcie nie zostawia etyk prof. Jacek Hołówka. - To bardzo dziwny i niedopuszczalny sposób zarządzania ludzkim życiem. A chęć wykorzystania parlamentu do tego, żeby realizować wizję idealnego utopijnego społeczeństwa to jest praktyka w XXI wieku niedopuszczalna - mówił.
Zdaniem prof. Hołówki zwolennikami ograniczenia handlu sa tylko ci, którzy takie pomysły zgłaszają. Bo - jak argumentował etyk - nawet wśród pracowników sklepów opinie będą podzielone. - Jeśli pracownik dowie się że przyjmując wolny dzień traci pieniądze, to wiele osób powie - wolę pracować - stwierdził gość Radia TOK FM.