Sąd w Szamotułach rozpatruje sprawę praw rodzicielskich do małej Róży Szwak. Kilka dni po porodzie, w lipcu, umieścił dziewczynkę w rodzinie zastępczej. Uznał, że rodzice, mieszkający w niewielkiej wsi pod Wronkami, nie zapewnią dziecku dobrej opieki. - Wszystko w domu jest dla niej przygotowane - mówiła przed rozprawą matka Róży. Posiedzenie zostało utajnione.
Rodzice walczą o dziecko. - Mocno wierzę w to, że dziś będę mógł w końcu zabrać córeczkę do domu - powiedział poznańskiemu Radiu Merkury ojciec Władysław Szpak. - Liczymy na to, że sąd cofnie decyzję. Najmocniejszym argumentem jest to, że rodzice są wydolni opiekuńczo. Mają troje wspaniałych dzieci sprawnych intelektualnie i emocjonalnie i sądzę, że to argument który powinien zdecydować w tej sprawie - powiedziała reporterowi Radia TOK FM reprezentująca rodzinę mec. Małgorzata Heller-Kaczmarska.
Za rodziną z Błot Wielkich murem stoją miejscowy proboszcz, sołtys i sąsiedzi. Również zdaniem Rzecznika Praw Dziecka, który odwiedził ich wioskę , miejsce dziewczynki jest w rodzinnym domu. Domu być może ubogim, ale - zdaniem tych, którzy domagają się powrotu Róży - domu wypełnionym miłością.
Ważna dla sądu będzie opinia rodzinnego ośrodka diagnostyczno-konsultacyjnego w Poznaniu. Orzekł on, że dziewczynka może wrócić do rodziców pod warunkiem, że cała rodzina uzyska istotną pomoc z zewnątrz. Taka pomoc płynie już z całej Polski. Uruchomiono między innymi specjalny numer konta, znaleziono też pieniądze na remont domu, a z rodziną współpracują pracownicy socjalni.