Ich specustawa nie objęła, koty żyjące na terenie byłej Stoczni Szczecińskiej Nowa mają coraz większe problemy z przetrwaniem, jest szansa na ich ratunek.
Kotów w stoczni może być nawet pół tysiąca - szacuje Teresa Piątkiewicz ze stowarzyszenia "Zwierzęcy telefon zaufania". - Do tej pory udało nam się doliczyć dwustu kotów, są to tylko te zwierzęta, które koncentrują się przy płocie - mówi radiuTOK FM Piątkiewicz. Dzięki nim w zakładzie ciężko było spotkać mysz czy szczura - wyłapywały wszystkie gryzonie, które mogły przegryzać kable od wielu skomplikowanych maszyn, te koty pracowały na stoczni - uważa szefowa stowarzyszenia.
Komitet chce pomóc
Dopóki na stoczni pracowało kilka tysięcy osób, los kotów nie był zagrożony - ludzie je dokarmiali i opiekowali się nimi. Teraz gdy na terenie zakładu zrobiło się pusto i cicho, kotom brakuje jedzenia, do tego pojawiły się lisy i jenoty, które na nie polują.
Na szczęście zawiązał się "Komitet Pomocy Kotom Pracującym w Stoczni", który wywalczył zgodę na wejście na teren zakładu, by móc pomagać futrzakom. Komitet potrzebuje wsparcia, osoby pragnące pomóc kotom, mogą przesyłać pieniądze na karmę, oraz ich leczenie, na konto Zwierzęcego Telefonu Zaufania z dopiskiem "stocznia".