Zdaniem Stiglitza w USA i w wielu innych krajach banki, które były uważane za "zbyt duże, by upaść", stały się jeszcze większe, a ich problemy są poważniejsze niż przed kryzysem w 2007 roku.
Noblista ostrzega w udzielonym wczoraj wywiadzie w Paryżu, że mimo rosnącego PKB gospodarkę Stanów Zjednoczonych czeka osłabienie. Poważnym zagrożeniem jest rosnące zadłużenie amerykańskich gospodarstw domowych.
- Jeśli pracownicy nie mają przychodów, to bardzo ciężko przewidzieć, jak USA wygenerują popyt, którego tak potrzebuje gospodarka - zauważa noblista.
Stiglitz ma wiele zastrzeżeń do sektora bankowego. Noblista skrytykował prezydenta Obamę, że mimo nazwania pewnych banków "systemowo ważnymi" i poddania ich dokładniejszemu nadzorowi nie zmusza ich do uproszczenia struktury. Noblista nawiązał między innymi do opinii byłego prezesa Rezerwy Federalnej Paula Volckera, który doradzał administracji prezydenta ograniczenie rozmiarów banków (zmniejszenia udziału w rynku).
Ekonomista ma nadzieję, że przywódcy G20 nakłonią amerykańską administrację do bardziej stanowczych działań w sektorze finansowym.
Jak
przypomina Bloomberg , przedstawiciele państw G20 spotkają się pod koniec września w Pittsburghu, gdzie omówią między innymi sposoby poprawy regulacji rynków finansowych, w tym także kwestie limitów wynagrodzeń sektora.
Nacisk ze strony Francji i Niemiec spowodował już podpisanie na początku tego miesiąca wstępnego porozumienia dotyczącego propozycji zmniejszenia premii bankowców.
Joseph Stiglitz przedstawi w Paryżu raport dotyczący przyszłości globalnej gospodarki. Ekonomiści ostrzegają w nim przed przesadnym skupianiem się wyłącznie na wzroście PKB, z pominięciem pozostałych wskaźników dobrobytu.