Lipcowy deficyt na rachunku obrotów bieżących wyniósł 565 mln euro - poinformował Narodowy Bank Polski. Analitycy ankietowani przez Reutersa spodziewali się nadwyżki w wysokości 215 mln euro
- To bardzo duża, negatywna niespodzianka - mówi Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego. Jego zdaniem może to oznaczać, że polska gospodarka jest w znacznie gorszej sytuacji, niż się wcześniej wydawało. Tylko nieco lepiej wygląda import, na co wpływ miało umocnienie się złotego, ale też wyższa konsumpcja. W lipcu sięgnął 8 mld 760 mln euro.
Pogorszyły się statystyki dotyczące eksportu. W lipcu wyniósł 8 mld 209 mln euro. - Jeśli u naszego głównego partnera [w Niemczech] produkcja przemysłowa wygląda dość dobrze, natomiast nasz eksport wygląda słabo, to jest to niepokojące - przekonuje.
Według Kaczora wzrost PKB w III kw. może nie być tak duży, jak zakładano, bo prognozy były uzależnione od wielkości eksportu. - Jeśli faktycznie za tym stoi złotówka, to sierpień był jeszcze gorszy - dodaje.
- Dane są gorsze od oczekiwań głównie za sprawą wypłat dywidend dla zagranicznych inwestorów - uważa Piotr Kalisz, główny ekonomista Banku Handlowego w Warszawie. Jego zdaniem w kolejnych miesiącach powinno być lepiej. Mimo to deficyt na rachunku obrotów bieżących pozostanie w tym roku na poziomie ok. 1 proc. PKB.
Po publikacji danych złoty lekko się osłabił. Po godz. 14 euro umocniło się o 2 gr i kosztowało 4,19 zł. - Złoty osłabił się na wieść o ujemnym bilansie obrotów bieżących - uważa diler walutowy Banku Pekao SA Marcin Bilbin. Jednak zdaniem Kalisza te dane są dla złotego neutralne. - Ale mogą być wykorzystane do gry na osłabienie polskiej waluty - dodaje Kalisz.