Katowicki sąd wysłuchał mów końcowych obu stron. Wyrok 23 września. Alicja Tysiąc, która w trybunale w Strasburgu wywalczyła odszkodowanie za odmowę prawa do aborcji, poczuła się dotknięta serią artykułów w katolickim tygodniku.
Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
Alicja Tysiąc: - Czy ksiądz zdaje sobie sprawę, że zniszczył zdrowie moje i mojej rodziny? Moja cała rodzina potrzebuje dzisiaj psychoterapii. Nie będę debatować o wolności słowa, osobach publicznych czy aborcji. Nie życzę sobie, żebyście o mnie pisali
Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
W sali sądowej i pod gmachem stali ludzie z hasłami na transparentach popierającymi Tysiąc
Przed sądem odpowiadał w środę najpierw redaktor naczelny "Gościa Niedzielnego" ks. Marek Gancarczyk, który w jednym z artykułów porównał sędziów ze Strasburga do hitlerowców z obozu Auschwitz. - Wynika to jasno z tekstu: to porównanie w żaden sposób nie odnosi się do pani Alicji Tysiąc - mówił.
Ks. Gancarczyk tłumaczył, że sprawa była wielokrotnie omawiana przez wszystkie media i "Gość Niedzielny" nie mógł pozostać na boku. - Myśmy tę sprawę traktowali jako przyczynek do dyskusji o aborcji, która wg nas jest zabójstwem - wyjaśniał red. naczelny "Gościa Niedzielnego".
Reprezentujący Alicję Tysiąc mec. Marcin Górski rozpoczął swoją mowę od stwierdzenia, że mnóstwo dziennikarzy w Polsce nie zrozumiało wyroku trybunału. - Nigdy pozwany nie wytłumaczył w swoich publikacjach na czym polega znaczenie tego wyroku. W artykułach pomawiano Alicję Tysiąc o zamiar popełnienia zabójstwa. To nie jest sprawa o wolność słowa katolików. W tej sprawie chodzi o dramat konkretnej kobiety, która została zniesławiona, poniżona i pomówiona - mówił mec. Górski.
- To jest sprawa o wolność słowa - argumentowała strona katolickiego tygodnika. - "Gość Niedzielny" niczego nowego nie odkrył w swoich artykułach. Były one jedynie komentarzem, a strona powodowa chce zakazać dokonywania ocen, które oczywiście mogą boleć, ale są ocenami a nie prezentacją faktów - odpowiadał reprezentujący ks. Gancarczyka mec. Jacek Siński.
Na koniec zabrała głos Alicja Tysiąc. Stwierdziła, że artykuły naruszyły godność osobistą całej jej rodziny. - Potrzebna nam jest teraz psychoterapia - mówiła.
Alicja Tysiąc domaga się 50 tysięcy zadośćuczynienia i przeprosin na łamach gazety. Jak już wcześniej mówiła w sądzie, w tekstach "Gościa Niedzielnego" najbardziej uraziły ją sformułowania, że otrzymała odszkodowanie za to, że nie pozwolono jej zabić własnego dziecka. Strona powodowa stoi też na stanowisku, że tygodnik bezprawnie opublikował zdjęcie Alicji Tysiąc.
Podczas ostatniej rozprawy próby zawarcia ugody zakończyły się fiaskiem. Wyrok w tej sprawie sąd wyda dokładnie za dwa tygodnie.
Alicja Tysiąc chciała usunąć ciążę, bo urodzenie dziecka mogło grozić jej ślepotą. Po porodzie jej wzrok pogorszył się i przyznano jej pierwszą grupę inwalidzką. Na uniemożliwienie jej aborcji poskarżyła się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka; otrzymała 25 tys. euro odszkodowania.