- Najbardziej bolesne dla nas były słowa, że jesteśmy złem koniecznym w tej koalicji. Pamiętam, że na którymś ze spotkań powiedziałem jasno, że sobie nie życzę takich określeń. Później był taki incydent na zapleczu Sejmu, kiedy premier Kaczyński nawet nie podał mi ręki - wspomina przed komisją śledczą
Andrzej Lepper. Przesłuchanie trwało ponad sześć godzin.
B. wicepremier podejrzewa, że przygotowano wobec niego prowokację, ponieważ Samoobrona bardziej liczyła się w sondażach niż
LPR. - Mówiło się, że PiS ma swoją własną "sondażownię". Co drugi dzień mieli nowy sondaż - opowiada Lepper, według którego w tych sondażach zawsze lepiej wypadała Samoobrona.
Marzena Wróbel nie wierzy w prawdziwość zeznań Leppera. - Widzę pewną nieostrość w Pana słowach - mówi. - Jeśli chodzi o ostrość wypowiedzi, to ani ostrością, ani demagogią, ani populizmem, ja Pani poseł nie dorównam - ripostuje Lepper. - Pan w tej chwili obraża moje dobra osobiste - odpowiada posłanka PiS. - Oooo - dziwi się Lepper.
"Kaczyński powinien zasiąść na ławie oskarżonych" -
Zbigniew Ziobro,
Jarosław Kaczyński i
Mariusz Kamiński powinni zasiąść na ławie oskarżonych. To oni są bowiem inicjatorami największej afery III Rzeczypospolitej - oświadczył przed komisją śledczą ds. nacisków Andrzej Lepper.
Lepper chce, by prezes PiS wyjaśnił, skąd posiadał informacje o "rzekomych ciężkich podejrzeniach" wobec niego w sprawie afery gruntowej. - Jaroław Kaczyński nie miał dowodów na to, że byłem zamieszany w tę aferę - podkreślił były wicepremier. Lepper powiedział, że jest "zaszokowany cynicznym oświadczeniem, że nie było żadnego łamania prawa przez CBA, ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę i ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego".
- To była zemsta za taśmy Beger - powiedział Lepper. Jego zdaniem J. Kaczyński chciał "skończyć z Lepperem". - Chcieli ze mnie zrobić kryminalistę - dodał. Lepper twierdz, że CBA szykowało na niego prowokację z wręczeniem łapówki i preparowaniem dokumentów dotyczących odrolnienia działki pod Mrągowem.
Kaczyński chciał "sprawdzić" dziennikarzy? Lepper wspomniał także swoje rozmowy z byłym premierem Jarosławem Kaczyńskim, w których ten miał mu powiedzieć o politykach, "których należy sprawdzić", i dziennikarzach, o których miał powiedzieć, że "na nich też trzeba zbierać".
Według Leppera, wśród polityków, "których należy sprawdzić" J. Kaczyński wymieniał obecnego wicemarszałka Sejmu Jerzego Szmajdzińskiego i szefa MSWiA Grzegorza Schetynę.
Kaczyński miał planować także inwigilację niektórych biznesmenów, (m.in. Henryka Stokłosę, Jana Kulczyka i Krzysztofa Krauze) oraz dziennikarzy. - Na pewno było wymienione nazwisko Tomasza Lisa, pani Olejnik - zeznał Leppera. - Była nawet mowa o jakiejś działce pana Lisa na Mazurach - dodał.
Lepper odpowiada i żartuje W drugiej części posiedzenia komisji Lepper odpowiadał na pytania Mularczyka i Marzeny Wróbel z PiS. Doszło do kilku słownych utarczek. - Nie mam zamiaru dokonywać zemsty na PiS-ie, bo i w waszych szeregach kilku porządnych się znajdzie - powiedział do Wróbel Lepper. Braliśmy udział w tym samy szkoleniu - zażartował z kolei do Mularczyka. Wcześniej już na poważnie przyznał: - Jestem pewien, że udział w aferze gruntowej miał ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Wzajemne wykluczenia Pełnomocniczka Andrzeja Leppera na początku przesłuchania wystąpiła z wnioskiem do komisji o wyłączenie dwóch jej członków z dzisiejszego przesłuchania. Zdaniem mecenas Małgorzaty Gut, obecność Arkadiusza Mularczyka oraz Krzysztofa Matyjaszczyka nie gwarantuje bezstronności przesłuchania Andrzeja Leppera. Po krótkiej przerwie Lepper wycofał wniosek ws. Matyjaszczyka. Po głosowaniu Mularczyk zostaje jednak w komisji. Wniosek o wykluczenie pełnomocnik Leppera Małgorzaty Gut złożył z kolei Mularczyk.
Zdaniem wnioskodawców jeszcze przed przesłuchaniem Mularczyk i Matyjaszczyk wydali na to, co powie Lepper wyrok. W "Dzienniku" dwa dni temu Matyjaszczyk miał powiedzieć: "Lepper wprosił się na komisję i nie spodziewam się żadnych rewelacji", a także, że "przesłuchanie Leppera to pomysł PO".
- Prosiłbym o wycofanie wniosku, bo nigdy nie byłem stronniczy. Lepper wprosił się na posiedzenie komisji, taka jest prawda - odpowiedział Matyjaszczyk.
Natomiast Mularczyk bronił się, że miał na myśli jedynie to, że prace komisji toczą się pod dyktando PO, a PiS nie ma w niej nic do powiedzenia, a nie to, że Lepper zeznaje inspirowany przez Platformę. - Pana tezy wpisują się w tezy, które głosi PO, że nie było żadnej afery gruntowej - zwrócił się Mularczyk do Leppera.