- Byłby to gest historycznego oczyszczenia, elementarnej higieny. Tak jak po wyjściu z wychodka myje się ręce - zauważył Swanidze na łamach ukazującego się w internecie niezależnego pisma "Jeżedniewnyj Żurnał". - I nic więcej. Ten gest nic by nas nie kosztował. W żaden sposób by nas nie upokorzył - dodał.
Swanidze, członek powołanej przez rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa komisji ds. przeciwdziałania fałszowaniu historii na szkodę Rosji, zwrócił uwagę, że
Putin w Polsce jedynie uznał Katyń za zbrodnię. - No, dobrze, zbrodnia. Ale czyja zbrodnia? Wujka Pietii? Przegięcie na prowincji? Zbrodnia jest, a zbrodniarzy nie ma. Gdzie są zbrodniarze? - pyta rosyjski komentator.
Znaczące milczenie Putina Zdaniem publicysty, "Putin nie powiedział w Polsce tego, co najważniejsze". - Tego, czego oczekiwali od niego Polacy; tego, co jest powszechnie znane i wymagało od niego tylko potwierdzenia, prostej konstatacji dawno udowodnionego i udokumentowanego faktu. A mianowicie, że 5 marca 1940 roku na posiedzeniu Politbiura WKP(b) cała sowiecka wierchuszka ze Stalinem na czele postawiła podpisy pod zbrodniczym rozkazem o rozstrzelaniu wziętych do niewoli polskich oficerów - wyjaśnił.
Swanidze podkreślił, że "i Zachód byłby zadowolony, i Polacy, którzy o swoich grzechach w tym dniu mówili otwarcie". - Polacy z ich wyostrzoną, zranioną wrażliwością narodową i odwieczną śmiertelną obrazą na Rosję; Polacy znający nas jak zły szeląg - oni w pełni by to docenili - podkreślił.
Niezależni publicyści krytycznie o wizycie w Polsce Inny niezależny publicysta rosyjski Andriej Kolesnikow ocenił z kolei, że wizyta Putina w Polsce "nie przyniosła zgody z przeszłością".
- Niezakończona wojna. Mogłoby się wydawać, że wrzesień sprzed 70 lat już dawno powinien był zostać pochowany pod nadgrobną płytą pamięci - napisał Kolesnikow w niezależnym tygodniku "Nowoje Wremia". - Jednak zgoda nie nadchodzi - zauważył. - Zarówno 1 września, data wybuchu II wojny światowej, i 17 września, kiedy to wojska sowieckie wtargnęły do Polski, a ZSRR stał się sojusznikiem tej samej dżumy, która niespełna dwa lata później omal nie zdobyła Moskwy, pozostają przedmiotami politycznych bojów - dodał.
Natomiast Jewgienij Kisielow w niezależnej "Nowej Gaziecie" zauważył, że "byłoby naiwnością sądzić, że Putin zacznie usprawiedliwiać pakt między ZSRR i hitlerowskimi Niemcami lub negować, iż 17 września 1939 roku Armia Czerwona wtargnęła na terytorium Polski".
- Jednak to, iż Putin czegoś takiego nie powiedział, nic nie znaczy. Zrobili to za niego inni. Przedstawiciele Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Rosji zebrali dziennikarzy, aby zapoznać ich z odtajnionymi dokumentami archiwalnymi, jakoby dowodzącymi, iż Polska snuła plany przymierza z nazistowskimi Niemcami przeciwko ZSRR - zaznaczył publicysta.