- Obserwujemy co się dzieje w Europie i nie chcemy być poza burtą, gdyby się okazało, że wszyscy inni wystartowali już po te szczepionki, a nas tam nie ma. Ale od razu z góry zakładam, że to będą zalecane szczepionki, ale to nie znaczy, że będziemy za nie płacić - powiedziała Kopacz.
Zaznaczyła, że szczepionka została zamówiona, gdyż może nie być dostępna na rynku, tak jak zwykłe szczepionki przeciw wirusowi sezonowej grypy.
Kopacz dodała, że szczepiony ma być personel medyczny oraz dzieci z chorobami przewlekłymi. Planowane jest podawanie szczepionki dwukrotnie. - Nie znamy jeszcze do końca ani jej skuteczności, ani nie znamy jej działań ubocznych - powiedziała. Na jutrzejszym posiedzeniu komitetu pandemicznego ma także zapaść decyzja, czy szczepionkę przeciw wirusowi grypy otrzymają kobiety w ciąży, dla których wirus jest szczególnie groźny.
"Poczekajmy z ustaleniami policji" Odnosząc się do
sprawy śmierci 62-letniego mężczyzny przed krakowskim szpitalem - minister zaapelowała, by nie wyciągać pochopnych wniosków, ale poczekać na ustalenia m.in. policji, a także Rzecznika Praw Pacjenta. Policjanci ustalają, w jakich okolicznościach mężczyzna znalazł się w tamtym miejscu. Wiadomo, że wcześniej przywieziony został do szpitala, gdzie udzielano mu pomocy medycznej.
- To jest gdybanie, co by się stało, gdyby go zabrano z tej izby przyjęć; gdyby posadzono przy nim pielęgniarkę i salową - powiedziała. Dodała, że jeżeli personel medyczny prosi pacjenta, by poczekał w określonym miejscy - powinien to uczynić. - Każdy, kto nie chce być leczony, może odmówić - zaznaczyła. W jej ocenie "kluczem będzie sekcja zwłok".