Jak wynika z oświadczenia, które klub przesłał w piątek do PAP, sprawa dotyczy wypowiedzi Rusko z 2 września. Powiedział on wtedy, że "Widzew był zamieszany w korupcję, co stwierdził Sąd Najwyższy. Niech osoby zarządzające Widzewem wreszcie uznają ten fakt i nie uchylają się od kary, nie uciekają od odpowiedzialności".
W piątek prezes Ekstraklasy SA Andrzej Rusko powiedział PAP, że nie zamierza przepraszać Widzewa. - Sytuacja wydaje się być absurdalna. Za chwilę okaże się, że w Widzewie nikt nigdy nie słyszał o korupcji, a zarzuty dotyczące tego klubu z sezonu 2004/2005 ktoś sobie po prostu wymyślił. Ludzie zarządzający Widzewem od dłuższego czasu używają przedziwnych sposobów, by przekonać do takiego postrzegania sprawy opinię publiczną. Jeśli nawet chcielibyśmy trzymać się stwierdzeń Trybunału Arbitrażowego sprzed roku, że czyny korupcyjne uległy przedawnieniu, to nie oznacza to przecież, że korupcji w Widzewie w ogóle nie było - podkreślił.
Przyznał, że jest "zniesmaczony tak nieczystą grą Widzewa". Przypomniał też, że Ekstraklasa SA nie jest stroną tego sporu i nie decyduje o tym, w jakiej lidze ma grać Widzew. - Jednak ktoś na siłę chce nas w to wciągnąć. Zadaniem spółki, którą zarządzam, jest profesjonalne prowadzenie rozgrywek, a jurysdykcja dotycząca korupcji w polskiej piłce jest poza uprawnieniami organów Ekstraklasy SA. Szkoda, że Widzew chcąc ratować własną skórę uderza już i tak w mocno nadszarpnięty wizerunek całej polskiej piłki - dodał.
Z kolei zdaniem prezesa Widzewa Marcina Animuckiego, Rusko - jako prezes Ekstraklasa SA - miał swój udział w niezgodnym z prawem niedopuszczeniem Widzewa do rozgrywek. Przypomniał, że w jednym z wywiadów szef spółki obiecywał rozwiązanie sytuacji w przypadku zwycięstwa Widzewa w Trybunale Arbitrażowym.
Odpowiadając na zarzuty prezesa Widzewa szef Ekstraklasy podkreślił m.in., że łódzki klub był zamieszany w aferę korupcyjną i powinien za to ponieść karę. Przyznał, iż mówił, że znajdzie rozwiązanie w sytuacji, gdy Trybunał Arbitrażowy przy PKOL uniewinni Widzew, co nie miało miejsca.
Zdaniem władz Widzewa nie można jednak mówić, że w Widzewie była korupcja, gdy nikt nie został oskarżony i nie obowiązuje żadne orzeczenie w tej sprawie. - Nie potwierdził tego także Sąd Najwyższy, a pan Andrzej Rusko po raz kolejny okłamuje opinię publiczną i kibiców piłki nożnej w naszej sprawie - mówi w oświadczeniu przesłanym w piątek wiceprezes zarządu KS Widzew Łódź SA Mateusz Cacek.
Zaznaczył, że każdy, kto wypowiada się do mediów w sprawie Widzewa, musi mieć poczucie odpowiedzialności za słowo. W przeciwnym razie musi liczyć się z konsekwencjami. Zapowiada, że klub będzie bezwzględnie domagać się prostowania kłamstw i naprawiania szkód. W przypadku braku reakcji Widzew będzie składał pozwy sądowe. W ramach przeprosin klub domaga się od Rusko zamieszczenia płatnych ogłoszeń w wybranych mediach.
Zamieszanie związane z Widzewem trwa od kilkunastu miesięcy. W styczniu 2008 roku Wydział Dyscypliny PZPN zdegradował Widzew za czyny korupcyjne w sezonie 2004/05. Trybunał Piłkarski PZPN podtrzymał tę decyzję, ale 23 lipca 2008 roku Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy PKOl uznał apelację łódzkiego klubu. Stwierdził, że czyny korupcyjne Widzewa uległy przedawnieniu.
Był to jedyny przypadek, w którym TA podjął taką decyzję. Wcześniej i później, m.in. w sprawach Arki Gdynia, Zagłębia Lubin i Korony Kielce TA twierdził, że korupcja nie ulega przedawnieniu.
Z decyzją TA w sprawie Widzewa nie zgodził się PZPN, który w Sądzie Najwyższym złożył skargę kasacyjną. 10 czerwca 2009 roku SN uchylił wyrok Trybunału Arbitrażowego i nakazał mu ponownie zająć się sprawą łódzkiego klubu. Komisja ds. Nagłych PZPN - nie czekając na orzeczenie trybunału przy PKOl - uznała, że po wyroku SN obowiązują kary nałożone wcześniej przez organy związkowe, więc Widzew obecny sezon rozpoczął w 1. lidze.
25 sierpnia Trybunał przy PKOl uznał, że przy rozpatrywaniu korupcyjnych czynów Widzewa doszło do uchybień formalnych. Uchylił decyzję PZPN o degradacji Widzewa Łódź i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia przez związkowy Wydział Dyscypliny. Dzień później Widzew złożył do Polskiego Związku Piłki Nożnej i Ekstraklasy SA wnioski o natychmiastowe przywrócenie do najwyższej klasy rozgrywkowej.