EL. MŚ 2010. Zamieszanie z polską ekipą na lotnisku we Frankfurcie

sport.pl
2009-09-04 , aktualizacja: 04.09.2009 14:33
A A A Drukuj
- Mimo, że na pokładzie samolotu lecącego do Polski było jeszcze sześć wolnych miejsc na lotnisku we Frankfurcie zostali członkowie ekipy przebywającej z reprezentacją na zgrupowaniu w Muehlheim. Lufthansa sprzedała za dużo biletów. Żeby z drużyną mógł wrócić lekarz reprezentacji, na ochotnika na późniejszy lot zdecydował się dziennikarz TVP Jacek Kurowski - informuje z Niemiec wysłannik "Gazety Wyborczej" i Sport.pl Robert Błoński.
Leo Beenhakker a za nim Rafał Ulatowski
Fot. Mieczysław Michalak / AG
Leo Beenhakker a za nim Rafał Ulatowski
Oprócz Kurowskiego na niemieckim lotnisku zostali Andrzej Dawidziuk, trener Radosław Mroczkowski, masażysta Marek Dus i kamerzysta TVP. Jak dowiedział się nasz wysłannik wiele wolnych miejsc było jeszcze dostępnych w klasie biznes, gdzie na dwa fotele przypadała jedna osoba.

Piłkarze do Pyrzowic przylecieli z dwudziestominutowym opóźnieniem i od razu udali się do Tyskiego hotelu Piramida. Trening zaplanowano na godzinę 19.

Podziel się