Największym problemem tej rodziny jest brak pieniędzy i problemy lokalowe. Kurator sądowa, która odwiedziła Jóźwiaków nie miała wątpliwości, że i matka i babcia dziecka - która pomaga w opiece - bardzo kochają i dbają o Artura - mówi
radiu TOK FM Jarema Sawiński rzecznik poznańskiego Sądu Okręgowego.
"To mój dom" - Warunki nie są wspaniałe, ale to jednak jest dom - mówi łamiącym się głosem Artur.
Także jego matka nie ukrywa, że mieszkanie na 16-metrowym strychu przerobionym na pokój, nie jest szczytem marzeń.
- Zarabiam maksymalnie 1200 złotych. Dużą część tej kwoty "pożerają" leki dla Artura i utrzymanie 3 osobowej rodziny. Moja matka już nie pracuje, bo kto by się zajął dzieckiem, kiedy spędzam w pracy czasem 11 godzin. A syn nie jest w stanie samodzielnie się ruszać. Teraz dojdzie opłata za węgiel, bo idzie zima, a my tu mamy tylko piec kaflowy - opowiada Magda Jóźwiak i pyta:
- Skąd więc wziąć pieniądze na remont naszego skromnego
mieszkania?
Najwidoczniej nie spytali o to również nauczyciele jednego z poznańskich gimnazjów. Chłopiec ma nauczanie indywidualne i dlatego pedagodzy bywali w domu Jóźwiaków częstymi gośćmi.
- Jeśli coś im się nie podobało, mieli jakieś sugestie, mogli ze mną porozmawiać- twierdzi Magda Jóźwiak.
- A oni nic - tylko się uśmiechali i nagle- ja grom z jasnego nieba dostajemy z sądu zawiadomienie, że w sprawie naszej rodziny toczy się postępowanie - dodaje babcia Artura, Barbara Jóźwiak.
"To nie jest rodzina dysfunkcjonalna" Potwierdza to Jarema Sawiński z Sądu Okręgowego:
- Sprawdziliśmy doniesienia szkoły, do której uczęszcza chłopiec. Potwierdziły się informacje, że chłopiec nie ma wielu szczepień - czyli są zaniedbania w sferze opieki zdrowotnej. Ale z pewnością nie jest to rodzina dysfunkcjonalna, jak to napisano w zawiadomieniu - mówi rzecznik.
Dlatego na razie matkę kurator sądowy pouczył, by nie zapominała o obowiązkach względem swojego chorego dziecka.
- Zwróciliśmy się jeszcze do opieki społecznej, lekarzy i szkoły o przekazanie dokumentów na temat Artura i jego rodziny, ale sprawa raczej skończy się szczęśliwie, bo nie ma tu zagrożeń dla chłopca - mówi Sawiński.
Ale będziemy kontrolować rodzinę do czasu, aż jej sytuacja się poprawi. Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie deklaruje, że zajmie się Jóźwiakami.
Jest też szansa na większe mieszkanie - Mamy już wniosek od pani Jóźwiak. Dotyczy on przyznania lokalu w 2010 roku. I na pewno jej się ono należy, choćby z powodu chorego dziecka - twierdzi Aleksandra Konieczna z poznańskiego Urzędu Miasta.
Nadgorliwi nauczyciele nie chcą rozmawiać Szkoła, której nauczyciele "interweniowali" w sprawie rodziny Jóźwiaków w sądzie, unikają kontaktów z mediami. Nawet telefonicznych:
-Jest tylko pani wicedyrektor, ale nie jest upoważniona, by rozmawiać z mediami na ten temat - odpowiada pracownik sekretariatu szkoły.
- A czy istnieje szansa by o sprawie Artura porozmawiać z pani dyrektor? - pyta reporter TOK FM.
- Pani dyrektor jest teraz na naradzie.
- Może pani jej chociaż przekazać, że chciałem z nią porozmawiać?
- Jak mówiłam: pani dyrektor jest na naradzie i nie życzy sobie, by jej w tym czasie przeszkadzać!