Temat sztucznej trawy, którą wykładane są boiska Orliki, zbadaliśmy już wiosną - gdy dotarły do nas sygnały o protestach wykonawców boisk. W 2009 budowa boisk w ramach programu Orlik 2012 wygląda inaczej niż w pierwszej edycji w 2008: rząd obniżył warunki dotyczące nawierzchni i umożliwił udział w przetargach na Orliki wykonawcom oferującym tańszą trawę - także tę sprowadzaną z Chin. Budowa Orlików stała się przez to tańsza, ponieważ zmiana warunków zwiększyła konkurencję przy przetargach.
Wykonawcy obiektów sportowych sprowadzający droższą, europejską trawę buntują się, bo
nowa Specyfikacja Istotnych Warunków Przetargu na Orliki, wprowadzona przez Ministerstwo Sportu wiosną, dopuszcza instalowanie na boiskach traw nie posiadających certyfikatów FIFA. Są one tańsze - na certyfikaty, za które trzeba FIFIE płacić, mogą pozwolić sobie silniejsi na rynku producenci. A to, że trawa nie posiada takiego certyfikatu, nie oznacza, że jest gorsza od tej z certyfikatem.
Tomaszewski: Skandal. Ekspert: Absolutnie nie Niektórzy wykonawcy boisk twierdzą, że obawiają się o jakość obiektów, na których położona będzie trawa nieznanych producentów. - Chodzi o rzetelność: europejscy producenci są od dawna znani na rynku. Nawet, jeśli okaże się, że coś jest nie tak, zawsze można się do nich zwrócić o naprawienie błędów - mówi nam jeden z wykonawców obiektów sportowych.
Część z doświadczonych wykonawców krytykuje też ministerstwo za zmianę innego warunku specyfikacji: w zeszłym roku Orliki budować mogły tylko firmy z doświadczeniem w budowie boisk. W 2008 wymóg ten w specyfikacji był.
O wiele dalej posunął się jednak dziś Jan Tomaszewski, były bramkarz reprezentacji Polski: zawiadomił CBA, że trawa na Orlikach może być szkodliwa dla zdrowia. CBA, nie prokuraturę, której - jak powiedział dla
TOK FM - "już nie ufa".
- Jeśli ta trawa, która jest chemicznie wytwarzana w Chinach nie ma atestu, to ja nie wiem, czy nie ma tam chorobotwórczych powiązań. Trawa powinna mieć atesty FIFA i
UEFA - twierdzi.
Ma rację? - Brak certyfikatu to nie jest argument - odpowiada w rozmowie z Gazeta.pl inż. Jacek Popczyk z Instytutu Techniki Budowlanej. - Certyfikaty FIFA powinna posiadać nawierzchnia boisk wyczynowych, nie - rekreacyjnych - dodaje.
W jaki sposób ministerstwo zadbało o to, by trawa - nawet jeśli nie posiada certyfikatów - była dobrej jakości? W specyfikacji wymaga się dowodu zgodności z europejskimi normami. - I to wystarczy - mówi Popczyk.
Ministerstwo: Wymagamy zgodności z normą Czego konkretnie ministerstwo wymaga od wykonawcy? - Każdy wykonawca realizujący projekt musi przedstawić dokumenty potwierdzające jakość nawierzchni pod kątem zgodności z "Handbook of Test Methods for Football Turf" opracowanym przez FIFA. Gwarantuje to wysoką jakość materiałów. Ponadto wymagamy przedstawienia certyfikatu lub deklaracji zgodności z europejską normą PN-EN 15330-1:2008, lub aprobaty bądź rekomendacji technicznej Instytutu Techniki Budowlanej albo też wyników badań specjalistycznego laboratorium (Labosport, ISA-Sport, Sports Labs Ltd.) potwierdzających parametry oferowanej nawierzchni. Ewentualnie - dokumentu równoważnego - mówi dla Gazeta.pl wiceminister sportu Tomasz Półgrabski.
Podkreśla też, że zmieniając specyfikację ministerstwo konsultowało się m.in. z Instytutem Techniki Budowlanej, stowarzyszeniami wykonawców nawierzchni sportowych oraz specjalistami z zakresu budownictwa sportowego. - Nad specyfikacją dyskutowaliśmy z licznymi przedstawicielami branży. Mamy wiele pozytywnych sygnałów, że zaproponowane rozwiązania zostały przygotowane rzetelnie - dodaje wiceminister.
Półgrabski dla Gazeta.pl - czytaj >> O komentarz poprosiliśmy też Mirosława Drzewieckiego. Jak mówi, uściślenie warunków dotyczących trawy ma uniemożliwić gminom, które ogłaszają przetargi na Orliki, podwyższanie niektórych parametrów. Jak nieoficjalnie dowiedziała się Gazeta.pl, w edycji 2008 niektóre firmy budujące boiska lobbowały w gminach przekonując samorządowców do ustalania parametrów trawy tak, by ograniczyć konkurencję lub nawet zapewić tylko sobie możliwość przystąpienia do przetargu. Zmiana specyfikacji przez ministerstwo uniemożliwiła to.
Tomaszewski we "Wprost" oraz niektórzy wykonawcy nieoficjalnie podkreślają, że sztuczną chińska trawę sprowadza firma przedsiębiorcy z Łodzi, skąd pochodzi minister sportu. Chodzi o powiązanego z ŁKS-em Filipa Keniga. Sugerują związek między przedsiębiorcą a zmianą warunków specyfikacji przez ministerstwo. Co na to Kenig? - Trawa ma atesty - zapewnia w rozmowie z TOK FM. - Ma badania laboratoryjne na zgodność z parametrami FIFA 1 Star. To badania wykonane przez laboratoria we Francji i Szkocji, plus atest higieniczny PZH dopuszczający ją do takich właśnie zastosowań jak wykonywanie powierzchni boisk sportowych - dodaje.
Orliki - sztandarowy projekt rządu Tuska W swoim expose w 2007 roku Donald Tusk zapowiedział, że w czasie swoich rządów zapewni dzieciom w każdej gminie boisko do
gry piłkę nożną. W efekcie Ministerstwo Sportu wdrożyło program "Moje boisko - Orlik 2012", w ramach którego gminy mogą na specjalnych warunkach zbudować u siebie mały obiekt sportowy składający się z dwóch boisk - do piłki nożnej i wielofunkcyjnego.
Zasady: ministerstwo ustala warunki prowadzenia przetargów (specyfikację) i gminom chcącym wybudować boiska gwarantuje pokrycie jednej trzeciej kosztów budowy. Jedną trzecią pokrywa województwo, jedną trzecią - sama gmina. To wszystko, oczywiście, przy założeniu, że przetarg zostanie przeprowadzony według zasad programu. W ramach programu oddano do lipca do użytku 562 Orliki.
Poza zarzutami dotyczącymi jakości sztucznej trawy w stosunku do ministerstwa słychać też zarzuty dotyczące niewłaściwych wymiarów boisk.