Według gazety, wiadomość tę przekazał jej amerykański lobbysta Riki Ellison, prezes popierającej zbrojenia przeciwrakietowe organizacji Missile Defense Advocacy Alliance (MDAA). Ellison potwierdził również swą przedstawioną po koniec sierpnia w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" opinię, iż porzucenie przez
USA planów budowy tarczy w Polsce i Czechach jest praktycznie przesądzone.
Reagując na publikację "Gazety Wyborczej", rzecznik Departamentu Stanu Philip Crowley zaprzeczył w ubiegły czwartek, by Waszyngton zrezygnował z umieszczenia w tych państwach elementów tarczy. "Uznaję te informacje za nieścisłe. Cały czas rozważamy naszą strategię przeciwrakietową" - powiedział Crowley na konferencji prasowej.
Tymczasem na sierpniowej konferencji na temat amerykańskiej obrony antyrakietowej w Huntsville w stanie Alabama nie było w ogóle mowy o tarczy w Polsce i Czechach - zwracali uwagę jej uczestnicy.
"Największym odejściem od strategii poprzedniej administracji było pominięcie na tej konferencji jakiejkolwiek dyskusji na temat bazy obrony rakietowej w Polsce i Republice Czeskiej" - napisał w raporcie o konferencji Ellison.
Alternatywne rozwiązania dla Polski? "Są propozycje" Szef rządowej Agencji Obrony Rakietowej (MDA) generał Patrick O'Reilly przedstawił na konferencji propozycje alternatywnych rozwiązań dla tarczy w Polsce. Jedno z nich - relacjonuje Ellison - to umieszczenie na okrętach wojennych, a w przyszłości na lądzie, rakiet przechwytujących SM-3, naprowadzanych przez system wykrywania celów i kierowania ogniem Aegis. Rakiety te mogłyby niszczyć pociski balistyczne nieprzyjaciela w początkowej fazie ich lotu.
Jak zaznacza "Hurriyet", gdy w ubiegłym tygodniu pojawiły się doniesienia o możliwości rozmieszczenia elementów tarczy w Turcji, turecki minister spraw zagranicznych Ahmet Davutoglu niezwłocznie oświadczył, że ani USA, ani NATO nie zwracały się do Ankary w tej sprawie. Gazeta zacytowała również wypowiedź Ellisona, iż Stany Zjednoczone chcą zainstalować części składowe tarczy w czterech bazach w Turcji, a "negocjacje (na ten temat) już trwają i będą kontynuowane".
Jednak zdaniem gazety, turecki rząd będzie w tej sprawie postępował ostrożnie, by nie rozdrażniać Rosjan. "Turcja może być sojusznikiem USA, ale Rosja dostarcza większość zużywanej przez nią energii i ma wpływ na przyszłość interesów tureckich na Kaukazie" - napisał "Hurriyet".