Lider
PiS podkreślał, że to, co miało być świętem, zmieniło się w "dzień zamieszania i narodowego absmaku". - Doprowadzono do tego, że bohaterem wydarzeń był pan Putin. Ważny jest też kontekst tego, co się działo w Moskwie. To, co się tam od kilku dni działo, było skandalem - dodawał.
Kaczyński skomentował też treść przemówienia rosyjskiego premiera. - Przede wszystkim nie było przeprosin. Pan Putin snuł pewną opowieść właściwą dla nacjonalizmu rosyjskiego. O państwie stalinowskim mówił, jak o zwykłym państwie europejskim - powiedział. Lider PiS zauważył co prawda "wtręty przyjazne dla Polski", ale zaznaczył, że "były to wtręty z zewnątrz i niesatysfakcjonujące". - To wydarzenie nie przybliża nas do moralnej normalizacji stosunków z Rosją - stwierdził.
"To duch Rapallo" - Była też u Putina narracja o krzywdzie niemieckiej, doznanej w wyniku Traktatu Wersalskiego, która doprowadziła do wojny. To całkowicie nie do przyjęcia dla Polski. To mocny duch Rapallo (układ zawarty w 1922 r. między Rosją a Niemcami z inicjatywy rosyjskiej. Umowa z Rapallo zawierała punkty poświęcone m.in. współpracy wojskowej, rezygnacji z wzajemnych roszczeń - przyp. red.) - mówił były premier.
- Cenimy sobie to, że Merkel tego wątku nie podjęła - dodał
Jarosław Kaczyński. Według niego, nieobecność ważnych polityków (Sarkozy'ego, Browna itd.) wynikała z faktu, że "nie chcieli oni asystować w takim wydarzeniu.
"Moralny błąd Tuska" - Wielki niepokój budzi też to, co mówił pan premier Donald Tusk. Tam obok faktów, były sformułowania typu: "każdy naród ma prawo do własnych ocen". Otóż: Między państwami cywilizowanymi powinna być wspólnota aksjologiczna. Na przykład Katyń to było ludobójstwo, które prezydent słusznie porównał do Holokaustu - obydwie tragedie różniły się tylko skalą. Premier Polski nie może nikomu dawać prawa do oceniania takich wydarzeń. To błąd moralny! - podkreślił.
70. ROCZNICA WOJNY - RAPORT SPECJALNY