- Minęły dwa pokolenia, ale II wojna światowa w dalszym ciągu wymaga refleksji; - od tych słów rozpoczął swoje przemówienie
Lech Kaczyński, który jako pierwszy jako przemawiał na Westerplatte podczas uroczystości związanych z 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej. Prezydent podkreślił, że przyczyną II wojny światowej był totalitaryzm i nacjonalizm, "a właściwie szowinizm". - To stwierdzenie tak pewne, jak to, że porządek wersalski, był pierwszą, choć jak się okazuje, nietrwałą próbą zbudowania pokoju w Europie i na świecie - dodał L. Kaczyński.
- Podpisany po I wojnie światowej Traktat Wersalski - potwierdził niepodległość Polski, a także m.in. Finlandii, Estonii, Litwy, Łotwy, Węgier i Czechosłowacji, uznał niezależność narodów i prawa mniejszości - mówił prezydent.
Paktowanie ze złem Porządek wersalski "okazał się nietrwały z wielu skomplikowanych powodów". - Pierwszym z nich były powstające w tym okresie systemy totalitarne, zaś przełomowe znaczenie miało powstanie III Rzeszy, która głosiła ideologię agresywną, odwetową, która w swej nazistowskiej ideologii zaprzeczała całemu dorobkowi europejskiej cywilizacji - stwierdził.
Prezydent zauważył, że w latach 1933-1938 usiłowano z tym totalitaryzmem paktować - robiły to zachodnie potęgi
Francja i Wielka Brytanii. - Polska - mówił Kaczyński - już jesienią 1933 proponowała wojnę prewencyjną, nie dało to rezultatu i w tych warunkach zawarliśmy pakt o nieagresji, z Niemcami, taki pakt zawarty został również z ZSRR.
Według prezydenta, w ówczesnej sytuacji pakt o nieagresji z Niemcami był konieczny i nie można go w żadnym wypadku porównywać do niemiecko-radzieckiego paktu Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 r.
Westerplatte i Gruzja Prezydent dodał, że "słusznie powiedział Winston Churchill, że w Monachium mając do wyboru między honorem a hańbą, wybrano hańbę, a i tak nie uniknięto wojny". - Powstaje pytanie o rolę naszego kraju. Nie byliśmy w Monachium, ale jego efektem był naruszenie integralności terytorialnej Czechosłowacji, które zawsze jest złem, było wtedy, jest i dzisiaj - podkreślił Kaczyński.
Zdaniem prezydenta, jest to problem "nie tylko totalitaryzmu, to problem wszelkich imperialnych czy neoimperialnych skłonności". - Przekonaliśmy się o tym w zeszłym roku - zakończył wyraźną aluzją do konfliktu w Gruzji.
"Popełniliśmy grzech" Lech Kaczyński jednoznacznie skrytykował zaanektowanie czechosłowackiego Zaolzia. - Przyłączenie się Polski do rozbioru, w każdym razie do terytorialnego ograniczenia ówczesnej Czechosłowacji było nie tylko błędem, było grzechem i my potrafimy się w Polsce do tego grzechu przyznać i nie szukać usprawiedliwień, nawet gdyby się ich szukać dało - stwierdził.
70. rocznica wybuchu wojny. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: