Obrońca Westerplatte: Nie świętujmy z Niemcami

Jeden z trzech żyjących obrońców Westerplatte apeluje w radiu TOK FM o nie obchodzenie 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej wspólnie z Niemcami. - Przebaczanie nie ma granic, (...) lżej nam będzie umierać - uważa z kolei Tadeusz Kreps, prezes stowarzyszenia Misja Pojednania.


- Niewyraźnie się czuje, dziwnie. Człowieka to męczy, że oni napadli na nas bez żadnego wypowiedzenia wojny. Ja po wojnie się z nimi nie spotykałem i teraz też nie będzie spotykania - wyjaśnia swój sceptyczny stosunek do jutrzejszych obchodów Ignacy Skowron, jeden z trzech żyjących obrońców Westerplatte.

1 września 1939 roku Ignacy Skowron miał 25 lat, był młodym kapralem z Kielc. Mężczyzna z pewnym niesmakiem patrzy się na delegację, która przybędzie do Polski. Wszystko dlatego, że wśród zaproszonych gości są kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Rosji Władimir Putin.

Kapitan Skowron trafił do niewoli, po wojnie został pracownikiem kolei. Starał się uczestniczyć w każdych obchodach rocznicy wybuchu wojny.

"Przebaczenie nie ma granic"

Zupełnie inaczej na jutrzejszą uroczystość patrzy Tadeusz Kreps, założyciel i prezes stowarzyszenia Misja Pojednania. Ostatnie dwadzieścia lat poświęcił na zapewnieniu żołnierzom broniącym Westerplatte należnego miejsca w historii Polski. Doprowadził m.in. do wręczenia rodzinom 48 zmarłych w latach 1939-90 obrońców Westerplatte Krzyży Kawalerskich Virtuti Militari, które nadał prezydent Mościcki 3 września 1939 r.

- Przyjaźniłem się z tymi ludźmi (chodzi o niemieckich żołnierzy z pancernika Schleswig-Holstein - dop. red.). Nauczyli mnie, że można pokonać nawet największe uprzedzenia. Że przebaczenie nie ma granic - powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

Kreps wspomina jak istotne dla żołnierzy obu stron były organizowane przez niego spotkania weteranów. - Nigdy się nie kłócili. To byli różni ludzie, często prości, w podobnym wieku. Mało rozmawiali o wojnie i to im pozwalało te kilka dni wytrzymać - opowiada. - Może to nie były przyjaźnie, ale koleżeńskie stosunki na pewno - dodaje.

"Misja wykonana"

Kreps doprowadził także do symbolicznego pojednania niemieckich żołnierzy z pancernika Schleswig-Holstein z polskimi obrońcami Westerplatte. Uważa, że to wydarzenie było uwieńczeniem pracy jego stowarzyszenia. - Misja jest spełniona. 1 września Martin Menzel (celowniczy ze Schleswig-Holstein, który wystrzelił pierwszy pocisk w kierunku Westerplatte - dop. red.) przeprosił na Westerplatte kombatantów i naród Polski - czytamy w "GW".

- Dwa lata później, kiedy umierał, wyznał, że jest mu lżej, bo choć ciężar odpowiedzialności za wystrzelenie tego pocisku przygniatał go całe życie, to przeprosiny przyniosły ulgę - opowiada.

Kreps wspomina, że Polscy kombatanci wypowiadali się "w podobnym tonie". - Często od nich słyszałem: Lżej nam będzie umierać, bo wybaczyliśmy". (...) Dopóki starczy mi sił , będę odwiedzał żołnierzy z Westerplatte. Tych z obu stron frontu - podkreśla.

Ostatni lot na Air Show - Wasze zdjęcia. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by obejrzeć galerię