"Niezawisimaja Gazieta": Putin gotów był odwołać wizytę w Polsce

asz, PAP
31.08.2009 , aktualizacja: 31.08.2009 09:38
A A A Drukuj
Władimir Putin AP/Misha Japaridze Władimir Putin
Premier Rosji Władimir Putin gotowy był odwołać wizytę w Polsce, jeśli strona polska "zbyt uporczywie" domagałaby się uznania winy ZSRR za rozpętanie wojny - informuje "Niezawisimaja Gazieta". Dziennik powołuje się na "źródła w kręgach naukowych".
"Polacy, zaniepokojeni możliwą reakcją rosyjskiego premiera, postanowili oddzielić naukową część uroczystości (poświęconych 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej), na którą nie zaproszono Putina i innych wysokich rangą gości, od oficjalnej" - przekazuje "Niezawisimaja Gazieta".

Według niej, to Putin domagał się podzielenia na dwie części uroczystości rocznicowych na Westerplatte. "Jeśli w rozmowach z polskimi partnerami dominowałyby elementy negatywne, to gotów był jakoby odwołać wizytę" - wskazuje moskiewski dziennik.

"Opętańcza kampania przeciwko Polsce"

Przytacza też opinię znanego politologa Aleksieja Arbatowa, który ostro skrytykował rozpętaną w Rosji kampanię przeciwko polskim "fałszerzom historii". "Nie mogę określić jej inaczej niż jako opętańczą" - oświadczył Arbatow.

Według niego, kampania ta wpisuje się w próby restauracji totalitaryzmu w Rosji. "Chodzi o obronę Stalina we wszystkich jego poczynaniach przed wojną" - zauważył Arbatow. Jego zdaniem, "jest to po pierwsze niesłuszne z historycznego punktu widzenia i po drugie szkodliwe politycznie".

"Dlatego że nasi krytycy za granicą, w tym w Polsce, krajach bałtyckich, na Ukrainie i w Gruzji, nie mówiąc o tradycyjnym Zachodzie, bronią konieczności nowej polityki powstrzymywania Rosji; polityki kordonu sanitarnego wobec niej" - wyjaśnił politolog.

"A my - zamiast bronić faktu, że Rosja to inne państwo, że potępiła ustrój totalitarny i buduje demokrację, że nie ponosi odpowiedzialności za zbrodnie stalinizmu - zaczynamy mówić, iż Stalin był wielkim menedżerem" - podkreślił Arbatow. "Nasi krytycy powinni być nam wdzięczni, że wspieramy ich argumenty" - dodał.

Podziel się