Świadek katastrofy: pilot skręcił tam, gdzie nie było ludzi

jagor, afb, Radom, PAP
30.08.2009 , aktualizacja: 30.08.2009 21:28
A A A Drukuj
Myśliwiec Su-27 Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta Myśliwiec Su-27
- Kiedy był już bardzo nisko, na wysokości drzew skręcił w bok na pole, na pewno po to by ratować ludzi, spaść tam gdzie ich nie ma - relacjonuje w rozmowie z radomską "Gazetą Wyborczą" świadek katastrofy na Air Show.
Tragedia na Air Show w Radomiu: Zobacz zdjęcia >>

Pan Konrad z Lublina był jedną z pierwszych osób na miejscu katastrofy. Jechał wraz z rodziną właśnie na Air Show, próbował przebić się na lotnisko bocznymi drogami, by uniknąć korków na głównych trasach. Kiedy był w pobliżu Małęczyna, Su-27 przeleciał nad drogą, potem zawrócił.

"Skręcił w bok na pole, na pewno po to by ratować ludzi"

- Leciał bardzo nisko, możliwe że zgasły silniki, bo kiedy nas mijał auto aż się trzęsło od ich huku, później wszystko ucichło - mówi w rozmowie z radomską "Gazeta Wyborczą". Samolot leciał coraz niżej.

- Chyba pilot próbował go skierować do góry, kiedy był już bardzo nisko, na wysokości drzew skręcił w bok na pole, na pewno po to by ratować ludzi, spaść tam gdzie ich nie ma - dodaje.

Piloci nie zdążyli się katapultować

Później rodzina pan Konrada zobaczyła tylko kłąb czarnego dymu.

- W takim ludzkim odruchu pobiegłem na miejsce katastrofy. Szczątki samolotu były rozsypane na długość ponad 100 metrów. Rozglądaliśmy się czy gdzieś nie widać spadochronów, nie zauważyliśmy ich, ale nie traciliśmy nadziei, bo pomyślałem, że może pilot wyskoczył gdzie za lasem - opowiada.

- Teraz dowiaduję się, że tak się niestety nie stało - dodaje.

W katastrofie podczas pokazów na Air Show w Radomiu zginęło dwóch doświadczonych białoruskich pilotów. Jednym z pilotów, którzy zginęli, jest zastępca operatywno-taktycznego dowództwa Sił Powietrznych i Wojsk Obrony Przeciwlotniczej Białorusi - podała białoruska agencja Belta, powołując się na informacje od białoruskiego ministerstwa obrony.

Przyczyny wypadku już bada specjalnie powołana komisja, złożona z polskich i białoruskich ekspertów. Teren zabezpieczyła Żandarmeria Wojskowa. Z powodu wypadku organizatorzy odwołali część lotniczą pokazów. Prezydent Radomia ogłosił dwudniową żałobę.

Podziel się