Więcej o katastrofie: Myśliwiec Su-27 runął podczas Air Show - Możliwych przyczyn jest mnóstwo. Samolot mógł w krytycznym momencie, kiedy potrzebny jest ciąg, zassać do jednego silnika lub do obu ptaki. Pilot mógł najzwyczajniej w świecie zasłabnąć. Mogło dojść do brawury - wyliczał wydawca miesięcznika "Raport" Wojciech Łuczak.
Zdaniem Piotra Abraszka z miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa", przyczyną katastrofy prawdopodobnie był błąd pilota, który zbyt nisko wykonywał akrobację i wyprowadzając z niej maszynę, utracił siłę nośną. - Prawdopodobnie za nisko wprowadził samolot do figury. Przy wykonywaniu pętli potrzeba określonej wysokości, nie można zanadto ścieśnić pętli, ponieważ powoduje to utratę siły nośnej - mówił Abraszek.
Zdaniem Abraszka, przypuszczalny błąd pilota jest jedyną analogią z katastrofą na radomskich pokazach przed dwoma laty, gdy w powietrzu zderzyły się dwa samoloty akrobacyjne. Zaznaczył, że były to zupełnie inne samoloty, wtedy zginęli piloci cywilni, w ostatniej katastrofie wojskowi.
"Za późno wyszedł z pętli" Grzegorz Hołdanowicz, redaktor naczelny magazynu "Raport" mówił w
TVP Info, że katastrofa przypomina tę, która się wydarzyła we Lwowie kilka lat temu z udziałem białoruskich pilotów - pilot według niego za późno zaczął wychodzić z pętli i zabrakło mu wysokości dla wyprowadzenia samolotu.
Tę hipotezę potwierdzają opinie pilotów, obecnych na miejscu katastrofy. Ich zdaniem lotnik siedzący za sterami Su-27 popełnił błąd, bo za późno włączył dopalacz, a manewry wykonywał zbyt nisko.
Samolot zbyt ciężki? Hołdanowicz mówił też, że samolot mógł być zbyt mocno zatankowany i przez to za ciężki. Na pytanie, dlaczego piloci się nie katapultowali, wyraził przypuszczenie, że do ostatniej chwili próbowali ratować maszynę i być może za późno się zorientowali, że nie ma szans na wyprowadzenie samolotu.
Hołdanowicz dodał też, że białoruscy piloci mają niską liczbę wylatanych godzin. Niższą niż według standardów NATO-wskich, a białoruskie Su-27 to bardzo stare samoloty, mają po ok. 20 lat.
"Białoruscy piloci mało latają" Andrzej Kiński z "Nowej Techniki Wojskowej", że istnieją przypuszczenia, że załoga wykonywała manewr na mniejszej wysokości niż dopuszczali to organizatorzy pokazu. - Jeżeli tak było, byłaby to poważna przesłanka do obarczenia winą pilotów samolotu - mówił Kiński w TVP Info.
Według niego piloci byli dobrze wyszkoleni, ale stan techniczny samolotów lotnictwa białoruskiego i liczba godzin, jakie białoruscy piloci rocznie przelatują, nie jest duża.
Przygnębienie na lotnisku Po katastrofie, w której zginęło dwóch białoruskich pilotów, dalsze pokazy zostały przerwane. Na lotnisku panuje atmosfera przygnębienia, jednak wielu widzów nie opuściło jeszcze terenu imprezy.
Organizatorzy w oficjalnym komunikacie powiedzieli, że wyjaśnieniem przyczyn wypadku zajmie się polsko-białoruska komisja.