Lider lubelskiej PO przyznaje, że pierwsze miejsce na regionalnej liście wyborczej "ma z automatu". Jest jednak gotowy zrzec się go na rzecz, jak pisze, "jakiejś nowej twarzy kobiecej". Palikot chce szczególnie promować nowe twarze w polityce. Zaznacza bowiem, że z "jedynek nie powinny startować kobiety, które już są w parlamencie". Sejmowe "weteranki" powinny jego zdaniem ustąpić miejsca kobietom "już znanym regionalnie, ale jeszcze nie zasiadającym w Sejmie czy Senacie."
- Nie widzę żadnych problemów ze znalezieniem takich kobiet w (lubelskim - red.) okręgu numer 6 - dodaje Palikot.
Kto za Palikota? Jeśli nie Palikot, to kto? Analiza "Politbiura" Która z lubelskich działaczek mogłaby zająć miejsce Palikota na czele listy? Tego na razie nie wiadomo. Sprawdziliśmy jednak, że to z tego regionu do Sejmu kandydowała popularna posłanka Joanna Mucha. Czy to ona w przyszłych wyborach będzie lubelską "jedynką" PO? Póki co Mucha jest najbardziej znaną panią polityk lubelskiej PO. Została już okrzyknięta przez media "miss Platformy".
Z pierwszego miejsca mogłaby również wystartować druga posłanka PO z Lublina - Magdalena Gąsior-Marek, która jest jedną z najmłodszych parlamentarzystek.
PO mogłaby też postawić - co postuluje Palikot - na kogoś, kto jeszcze nie był w Sejmie. Doskonałą kandydatką byłaby wówczas Henryka Strojnowska, która obecnie jest pierwszym wicewojewodą lubelskim. Jest też jedyną kobietą w liczącym 15 osób zarządzie lubelskiej Platformy.
Mężczyźni PO w szoku O pomyśle premiera na większy udział kobiet na listach wyborczych informuje dzisiejsza "Gazeta Wyborcza".
Premier chce, żeby
kobiety miały pierwsze miejsca na połowie list PO w wyborach do Sejmu . Według "Gazety" inicjatywie sprzeciwiają się politycy PO.- Nie zamierzam ustępować kobiecie - mówi ważny polityk z władz partii.
- Donald rzucił ten pomysł kilka tygodni temu na naradzie z najbliższymi współpracownikami. Byliśmy w szoku. Połowę jedynek na listach PO chce oddać kobietom!? Zaczęliśmy go przekonywać, że mamy za mało lokalnych liderek. Ale sprawa jest chyba przegrana. Jak Donald rzuca jakąś koncepcję, bardzo się do tego przywiązuje - powiedział "Gazecie" polityk z władz Platformy. - Nasze argumenty zbył stwierdzeniem, że kobiety się znajdą - dodaje.