Dr Lakshmanan Sathyavagiswaran, koroner okręgu Los Angeles badający przyczyny śmierci Jacksona, potwierdził wcześniejsze spekulacje: przyczyną śmierci króla popu było zażycie zbyt dużej dawki leku propofol. Wyniki badań śledczy znali już wcześniej. Jednak dopiero teraz zostały podane do publicznej wiadomości.
"Zabójstwo" Przypadek Jacksona to zabójstwo. Śmiertelną dawkę leku podano Jacksonowi kilka godzin przed śmiercią, zrobiono mu zastrzyk - podaje agencja Associated Press powołując się na anonimowe źródło. Informator zastrzegł sobie anonimowość, gdyż te ustalenia nie zostały jeszcze ujawnione przez śledczych. Dawka leku spowodowała wstrzymanie akcji serca.
Te doniesienia zwiększają prawdopodobieństwo wytoczenia procesu o zabójstwo osobistemu lekarzowi Jacksona, dr Conradowi Murray'owi, przeciwko któremu toczy się już śledztwo.
Śledztwo ws. śmierci Policja szukała dowodów w sprawie m.in. w klinice Conrada Murray'a. Jak podała ostatnio
telewizja FOX News,
prawdopodobnie Murray usłyszy zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. To on - według ustaleń śledczych - miał podać lek królowi popu.
Murray wcześniej zeznał policji, że podawał Jacksonowi propofol w ciągu 6 tygodni poprzedzających jego śmierć, usiłując w ten sposób zwalczyć bezsenność, na którą cierpiał gwiazdor. Wiele pustych opakowań tego leku, zazwyczaj stosowanego jedynie w warunkach szpitalnych, znaleziono w domu Jacksona
Michael Jackson zmarł 25 czerwca. Miał 50 lat.