Rosja posiada jeden z najwyższych wskaźników zachorowań na gruźlicę na świecie. Światowa Organizacja Zdrowia wyznaczyła poziom, od którego można mówić o epidemii. Tymczasem we wschodnich częściach kraju ilość zachorowań przekracza nawet trzykrotnie poziom epidemii.
Władze przez ostatnie kilka lat z sukcesem walczyły z chorobą, lecz z powodu pogłębiającego się w Rosji kryzysu gospodarczego, co wiążę się z ubożeniem społeczeństwa, liczba chorych może gwałtownie wzrosnąć - alarmują eksperci.
Wskaźnik zachorowań na gruźlicę w Rosji wyniósł w ubiegłym roku aż 85,2 przypadki na 100 tys. mieszkańców i zdaniem rosyjskich lekarzy liczba chorych ciągle rośnie. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten wynosi 8 zachorowań na 100 tys. mieszkańców, z czego zaledwie 0,2 proc. wszystkich przypadków kończy się śmiercią zakażonych. W Rosji około 18 proc. pacjentów chorych na gruźlicę umiera.
Winny jest kryzys - Ponieważ ludzie są coraz biedniejsi, a życie coraz cięższe, choroba postępuje znacznie szybciej.
Ministerstwo Zdrowia nie przykładała dużej uwagi do tego problemu w ostatnich latach - uważa Veronika Agapova, specjalistka ds. gruźlicy rosyjskiego Czerwonego Krzyża.
Lekarze i eksperci obawiają się, że może powtórzyć się sytuacja sprzed dekady. W 1998 r., tuż przed poważną recesją gospodarczą w Rosji, wskaźnik zachorowań wynosił 74 przypadki na 100 tys. mieszkańców. Zaledwie dwa lata później wskaźnik ten wzrósł do 90,4 przypadków.
Lekoodporna gruźlica W Rosji rośnie liczba osób zakażonych odmianą gruźlicy, która jest odporna na leki. Jest to niebezpieczne zjawisko, ponieważ choroba nie zna granic, a przez to może łatwo rozprzestrzenić się na całym świecie.
Leczenie gruźlicy jest w Rosji darmowe, lecz lokalne władze uważają, że Ministerstwo Zdrowia nie nadąża z przysyłaniem potrzebnych leków. - Około 70 proc. osób, które potrzebowały leczenia nie otrzymały właściwej opieki medycznej - mówi gazecie Valentina Krawczenko, minister zdrowia w prowincji Amur, leżącej na wschodzie kraju. - W rezultacie, u wielu osób choroba przybrała lekoodporną formę lub doszło do niebezpiecznych powikłań - podkreśla. W konsekwencji doprowadziło to do zwiększonej liczby zachorowań w regionie.
Rosyjskie władze nie czują się jednak winne, bowiem ich zdaniem odpowiedzialnymi za dostarczenie leków jest Światowa Organizacja Zdrowia. Jej przedstawiciel w Moskwie tłumaczy jednak, że to władze rosyjskie kupują leki od firm farmaceutycznych, a WHO jedynie część tych zakupów finansuje.
Groźba epidemii? Jeszcze niedawno wydawało się, że gruźlica należy do chorób przeszłości. Jednak wzrost liczby zakażeń na HIV, załamanie się kontroli nad chorobą oraz pojawienie się lekoodpornych form bakterii spowodowały odrodzenie gruźlicy.
Rosyjscy lekarze zaniepokojeni są, że na gruźlicę zaczynają chorować nawet dzieci oraz osoby, które wcale nie znajdują się w grupie ryzyka (ubodzy, chorzy na AIDS). - Dzisiaj gruźlica nie ma ograniczeń oraz nie zna granic. Jeśli młodzi ludzie zaczynają chorować oznacza to już poważny problem - ostrzega Veronika Agapova z Czerwonego Krzyża.