W przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców, co roku na naszych drogach ginie 14 osób - tyle samo co w Gwatemali i w krajach Trzeciego Świata. W Europie gorzej jest tylko na Ukrainie, Łotwie, Słowacji, Litwie, Białorusi, w Rosji oraz w Grecji.
Gazeta pisze, że raport wskazuje, że na polskich trasach liczba śmiertelnych ofiar wypadków w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców jest trzy razy wyższa niż w Wielkiej Brytanii, Holandii i Szwajcarii. To właśnie tam jeździ się najbezpieczniej.
W rankingu uwzględniono 178 państw, Polska uplasowała się na 85 pozycji. Przed nami są Bangladesz, Bahama, Fidżi i Jamajka.
Eksperci alarmują: jeśli nie poprawimy bezpieczeństwa, wypadki drogowe staną się główną przyczyną zgonów Polaków do 2030 roku - akcentuje gazeta. Specjaliści podkreślają, że Polakom brakuje na drodze cierpliwości. I ciągle się spieszą. Brakuje nam nie tylko kultury jazdy, ale i zamiłowania do przestrzegania przepisów - W Szwecji kierowca, który zauważy pirata drogowego, dzwoni na policję. U nas takie zachowanie byłoby uznane za donosicielstwo - mówi "Dziennikowi" Andrzej Markowski,psycholog transportu.
Więcej w dzisiejszym wydaniu
"Dziennika"