- Jestem zdumiony słowami generała Skrzypczaka. Generał powiedział coś, co dzisiaj podważa - mówił w
TVN 24 minister Klich. Przypomniał, że generał uznał jego racje, że wystąpienie było nie właściwe w czasie i miejscu.
- Uznał również, co prawda w moim gabinecie, że jego wystąpienie było niewłaściwe także w formie - przypomniał minister obrony. Minister Klich zwrócił uwagę, że taki sam komunikat generał przekazał publicznie wczoraj po spotkaniu mówiąc, że uznaje racje ministra.
Klich: generał współdecydował o potrzebach wojska Bogdan Klich mówił również, że gen. Skrzypczak był członkiem najważniejszego gremium decyzyjnego w polskim wojsku, czyli kolegium szefa sztabu. W kolegium wszyscy współdecydują o przyszłości wojska. Generał był też współdecydującym w kierownictwie
MON, gdzie oprócz przyszłości wojska decyduje się o całej polityce obronnej. - To oznacza, że nie można być współdecydującym i recenzentem jednocześnie. A generał podejmował decyzje - powiedział minister Klich.
Szef MON dodał, że bardzo często rozmawiał w cztery oczy z generałem Skrzypczakiem o potrzebach polskiego wojska w Afganistanie i nie przypomina sobie, by generał kiedykolwiek mówił mu o istnieniu biurokracji i przeszkodach w komunikacji między nim, a kierownictwem resortu obrony.
Minister przypomniał też, że generał przed kilkoma miesiącami zyskał od niego publiczne przyrzeczenie, że będzie go rekomendował na kolejną kadencję na stanowisko szef wojsk lądowych.
- Byłem przekonany, że byłby dobrym dowódcą na kolejną kadencje. Nie spodziewałem się, że wykona tak nieobliczalny gest - powiedział w TVN 24 Bogdan Klich.
Skrzypczak zły generał? To inwektywy Minister odniósł się też do słów generała Janusza Petelickiego. Twórca "Gromu" powiedział, że podczas gdy generał Skrzypczak jest na urlopie, do dowództw wojsk lądowych przyjeżdża sekretarz stanu gen. Piątas i mówi jakim to złym generałem jest Skrzypczak i przy okazji wychwala gen. Bienika, to coś złego musi się dziać w polskim wojsku.
Minister Klich nie chciał wprost komentować słów generała Petelickiego. Zapytał tylko skąd gen. Petelicki ma takie informacje. Zdementował natomiast pogłoski o ściągnięciu z Brukseli do Polski generała Bieńka, byłego szefa wojsk lądowych.
Szef MON podkreślił, że tylko lista dokonań oficerów świadczy o ich wartości, a nie inwektywy i przypuszczenia.
- Nie można sprowadzać dyskusji o wojsku do poziomu parteru - dodał Klich.
Gen. Skrzypczak: moja decyzja jest nieodwołalna - Nie chciałem tego, żałuję, że sprawa stała się medialna i polityczna, ale moje decyzja jest nieodwołalna - powtórzył w TVN 24 gen. Waldemar Skrzypczak.
Jak tłumaczy, odszedł z wojska, bo szef MON zmanipulował jego słowa. Generał przyznał, że nie rozmawiał jeszcze z szefem sztabu generalnego, ale jego rezygnacja trafiła już na biurku gen. Gągora.
- Nie chciałem tego. Z moich merytorycznych słów na temat tego, co boli dowódcę, zrobiła się sprawa medialna i polityczna. Żałuję, że to tak urosło, bo sprawa dotyczy wyłącznie wojska - stwierdził w TVN 24 generał Skrzypczak.
Powtórzył, że minister przekręcił jego słowa, a on w rozmowie z Klichem wcale nie "okazał skruchy". - Dalej pozostaję przy swoich uwagach o biurokracji wojskowej - podkreślił.
Generał skarżył się też, że oficerowie nie mogą decydować, kto będzie ich podwładnymi.
-Zabrano kompetencje w kontekście generowania potrzeb sprzętowych, a to my, nie urzędnicy powinniśmy decydować, czym mamy walczyć - wyliczał gen. Skrzypczak.