Kaczyński: Generał Skrzypczak zostaje, nie będzie dymisji

- Pan minister Klich nie przyjechał do mnie ze spodziewanym wnioskiem o zmianę dowódcy wojsk lądowych. Ja się bardzo z tego cieszę, bo nie miałem zamiaru dokonywać tej zmiany - powiedział prezydent Lech Kaczyński na wspólnej konferencji prasowej w Sopocie z ministrem obrony Bogdanem Klichem.
- Między mną a ministrem obrony nie ma różnicy zdań ws. gen. Skrzypczaka - powiedział Kaczyński. Prezydent ocenił jednak, że taka wypowiedź, jakiej udzielił dowódca wojsk lądowych jest niedopuszczalna. Zdecydował jednak, że nie będzie zmiany na tym stanowisku.

Prezydent przypomniał, że zasada cywilnej kontroli nad armią jest jedną z "żelaznych zasad demokracji". - Pan gen. Skrzypczak przekroczył dopuszczalne granice - stwierdził prezydent. Przekonywał, że podjął taką decyzję "ze względu na szczególne okoliczności". Chodzi o śmierć polskiego żołnierza w Afganistanie oraz o zmiany w budżecie sił zbrojnych.

"Przypadek Skrzypczaka jest wyjątkowy"

- Przypadek gen. Skrzypczaka jest wyjątkowy, ale jeśli zdarzy się, że inny wojskowy wykroczy poza granice dyscypliny wojskowej, to będzie odwołany - dodał prezydent. Oświadczył jednak, że decyzja w sprawie kolejnej kadencji Skrzypczaka na zajmowanym stanowisku nie została jeszcze podjęta.

Zdaniem Lecha Kaczyńskiego drugą sprawą jest kondycja polskich sił zbrojnych. - Tą decyzję trzeba podjąć, i korzyścią z wypowiedzi gen. Skrzypczaka jest to, że szybciej podejmiemy tę dyskusję - powiedział.

Dowódca wojsk lądowych może się jednak spodziewać reprymendy od prezydenta. Kaczyński zapowiedział, że zaprosi do siebie gen. Skrzypczaka i "bardzo twardo powie mu, co sądzi na temat takich wypowiedzi".