Minister rozmawiał na ten temat z szefem BBN Aleksandrem Szczygłą - poinformował rzecznik BBN Jarosław Rybak. Jak dodał, zgodnie z ustaleniami Klicha i Szczygły do spotkania z głową państwa ma dojść dopiero po tym, jak dokumenty - pismo Skrzypczaka zaopiniowane przez szefa Sztabu Genarlanego i ministra obrony - trafią do prezydenta.
"Chcę szybko spotkać się z prezydentem" Klich powiedział dziennikarzom, że w sprawie ewentualnego odwołania i powoływania dowódcy "ustawa mówi o dwóch drogach postępowania: pierwsza to istotnie inicjatywa ministra obrony narodowej, a druga to porozumienie pomiędzy prezydentem a ministrem obrony narodowej".
- Ja opowiadam się za tym drugim rozwiązaniem i dlatego zgłosiłem dzisiaj wolę szybkiego spotkania się z panem prezydentem i rozmowy na temat przyszłości pana generała Skrzypczaka - podkreślił Klich.
Dziś gen. Skrzypczak poszedł na urlop.
Czytaj więcej>> Skrzypczak dla "Dz" Skrzypczak, dowódca Wojsk Lądowych, w wywiadzie dla "Dziennika" powiedział, że gdyby żołnierze byli lepiej wyposażeni - dysponowali np. bezpilotowymi środkami rozpoznania większego zasięgu - być może udałoby się uniknąć ostatnio śmierci polskiego oficera w bitwie z afgańskimi talibami.
Minister obrony Bogdan Klich ocenił wypowiedź generała jako podważenie zasady cywilnej kontroli nad armią. Klich zarzucił tez Skrzypczakowi, że nie zwrócił się do niego bezpośrednio. - - Minister Klich na początku swoich rządów wydał rozkaz, że jedynym żołnierzem, który może występować w imieniu wojska jest szef Sztabu Generalnego - mówił.
Czytaj więcej>> Skrzypczak oświadczył też, że wobec utraty zaufania ministra oddaje się do dyspozycji prezydenta. Zapewnił też, że nie kwestionuje cywilnej kontroli nad wojskiem.