Skrzypczak: Klich zabronił nam kontaktów

Katarzyna Łuka, mp
18.08.2009 , aktualizacja: 18.08.2009 14:25
A A A Drukuj
- Minister Klich na początku swoich rządów wydał rozkaz, że jedynym żołnierzem, który może występować w imieniu wojska jest szef Sztabu Generalnego - mówi gen. Waldemar Skrzypczak. - Tym samym zabronił nam, dowódcom sił zbrojnych, kontaktować się z ministrem.
Gen. Waldemar Skrzypczak: nigdy nie uderzałem w ministra
Fot. Wojciech Kardas / AG
Gen. Waldemar Skrzypczak: nigdy nie uderzałem w ministra
GALERIA ZDJĘĆ


Słowa generała Skrzypczaka to reakcja na dzisiejszy wywiad ministra Bogdana Klicha dla "Dziennika". - Generał Skrzypczak ma nieograniczony dostęp do mnie - mówił na łamach gazety szef resortu obrony. - Jako członek kierownictwa Ministerstwa Obrony uczestniczy w cotygodniowych naradach. Na tych spotkaniach generał nie skorzystał z okazji, żeby wypowiadać swoje zastrzeżenia.

Zdaniem ministra Klicha, generał również w ciągu ostatnich dwóch miesięcy rozmawiał z nim w cztery oczy. Razem odwiedzali kilkanaście jednostek Wojsk Lądowych w Polsce. - I swymi wątpliwościami generał Skrzypczak się ze mną nie podzielił - dodał Klich.

- Wprowadzono zasady, których próbuje się teraz nie pamiętać - podsumowuje słowa ministra gen. Skrzypczak. Jego zdaniem w imieniu wojska z ministrem rozmawiać może tylko szef Sztabu Generalnego.

Cała dyskusja to pokłosie publicznej krytyki pod adresem urzędników MON, jakiej dokonał dowódca Wojsk Lądowych po śmierci polskiego oficera w Afganistanie. Zdaniem generała Skrzypczaka biurokraci nie potrafią zapewnić niezbędnych dla wojska dostaw sprzętu. Pomimo długotrwałych sygnałów o brakach płynących z wojska. - Pierwszy dokument alarmujący, że będzie nam brakować śmigłowców został sformułowany przeze mnie 15 października 2007 roku - powiedział nam generał. - Również na kierownictwie MON temat braku śmigłowców i BSR-ów (bezzałogowych samolotów rozpoznawczych - przyp. red.) był przeze mnie podnoszony. - To jest pewnie do sprawdzenia, bo posiedzenia kierownictwa są rejestrowane - dodaje Skrzypczak.

Podziel się