Karakorum. Hiszpański himalaista uznany za zmarłego

Bardzo trudne warunki pogodowe zmusiły hiszpańsko-amerykańską ekipę ratunkową do przerwania poszukiwań Oskara Pereza. Himalaiści wrócili do bazy. Akcję uznano za zakończoną, a Pereza za zmarłego.
Do wysokości, na której czekał ranny 33-letni himalaista zabrakło 1500 metrów. Pogoda jednak była na tyle zła, że wspinaczka mogła skończyć się śmiercią wszystkich członków ekipy ratunkowej. Trudną decyzję podjęto w bazie, na dole.

- Oscar na zawsze zostanie tam, gdzie jest - zakomunikowano po zejściu do bazy.

Przed jedenastoma dniami podczas zejścia ze szczytu Latok II (7108 m n.p.m. ) Perez złamał nogę i rękę. Na pomoc czekał w niewielkim załomie skalnym, w temperaturze minus 15 stopni, bez namiotu i żywności, tylko z kuchenką gazową, na której mógł topić śnieg. Zdaniem kierujących akcją ratunkową, w takich warunkach nie miał szans na przeżycie.

Organizowanie pomocy trwało długo, bo w pobliżu miejsca wypadku nie było innych ekspedycji, a do tego wejście na Latok II utrudniała zła pogoda.