We czterech weszli do sklepu, gdy w środku nie było żadnych klientów. Chcieli zakuć dwoje pracowników w kajdanki i ukraść wszystko, co było w kasie. Jednak pracownik stawiał opór i jeden ze złodziei uderzył go kolbą pistoletu w głowę - podała
policja. Wówczas właściciel sklepu, 72-letni Charles Augusto, wyciągnął swoją strzelbę (popularny w USA pump-action shotgun) kupioną po napadzie 30 lat wcześniej i otworzył ogień, na miejscu zabijając jednego napastnika i raniąc trzech kolejnych. Oddał trzy strzały - poinformowali śledczy. Jeden z rannych bandytów zmarł natychmiast po przewiezieniu do szpitala, pozostali walczą o życie.
Policja nie zatrzymała Augusto mimo, że broń posiadał nielegalnie. Jednak według nowojorskiego prawa obywatel ma prawo zastosować w przypadku zagrożenia życia wszystkie środki, nawet te posiadane nielegalnie, w celu samoobrony.
Prokuratura stanowa zastanawia się jednak nad postawieniem zarzutu nielegalnego posiadania broni. Zarzuty z pewnością usłyszą też dwaj rabusie, którzy przeżyli.
O sprawie piszą "New York Times", "New York Post", "New York Daily News", a nawet prasa brytyjska. W swojej dzielnicy Augusto został okrzyknięty bohaterem. "NYT" rozmawiając z gapiami zebranymi przed
policyjnymi barierkami na miejscu napadu słyszał - co podkreśla w relacji - wyłącznie pochwały i gratulacje dla 72-letniego Charlesa Augusto.
Madonna w Polsce. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: