Donald Tusk: W Afganistanie potrzeba sprzętu, a nie żołnierzy

ga PAP
13.08.2009 , aktualizacja: 13.08.2009 19:09
A A A Drukuj
Premier Donald Tusk uważa, że polskiemu kontyngentowi w Afganistanie potrzeba więcej sprzętu, a nie żołnierzy. Szef rządu oświadczył w czwartek, że taki wniosek wyciąga z dotychczas przekazanych mu informacji o poniedziałkowym starciu, w którym zginął polski żołnierz a czterech zostało rannych. Z takiej oceny zadowolony jest minister obrony.
Donald Tusk
Fot. Paweł Kozioł / AG
Donald Tusk
Premier zastrzegł, że pełniejszą informację na ten temat przedstawi we wtorek, po posiedzeniu rządu. - Chciałbym, aby nasi żołnierze czuli się bezpieczni dzięki temu, że mają śmigłowce i inne nowoczesne środki transportu, broń i coraz lepsze warunki prawne. Natomiast w sytuacji, kiedy nie dysponujemy w tej chwili tam, w Afganistanie wystarczającą liczbą śmigłowców, dosyłanie kolejnych żołnierzy może nie zwiększyć, a osłabić bezpieczeństwo naszych sił - powiedział szef rządu.

Dlaczego wydawaliśmy miliardy złotych na zbrojenia?

Tusk ocenił, że w "krytycznym momencie nie brakowało żołnierzy, tylko nie mogli (oni) dotrzeć na miejsce z pomocą". Dodał, że żołnierzom biorącym udział w akcji w Afganistanie należą się "absolutnie najwyższy szacunek" i "wyłącznie dobre słowa".

Szef rządu dodał, że będzie oczekiwał wyjaśnień dalej idących. - Dlaczego przez długie lata wydawaliśmy miliardy złotych na zbrojenia, a tylko niewielki fragment tego sprzętu jest użyteczny na realnym teatrze wojny, jaki jest w Afganistanie? - powiedział.

Minister Klich jest zadowolony

Minister obrony Bogdan Klich oświadczył, że z zadowoleniem przyjął ocenę szefa rządu. - To bardzo ważna deklaracja pana premiera, bo to znaczy, że proces, który rozpoczął się przed rokiem, będzie kontynuowany. Ja przypomnę, że do tej pory udało nam się przerzucić 40 nowych rosomaków. Mamy ich w tej chwili 70, a kolejnych 17 w sierpniu i we wrześniu będzie dostarczonych do Afganistanu - powiedział Klich.

Zwrócił też uwagę, że polski kontyngent ma już odporne na wybuchy min pojazdy typu MRAP, których nie miał wcześniej, rośnie też liczba samochodów hummer. "Przypomnę też, że jak przychodziłem do resortu nie mieliśmy w Afganistanie ani jednego śmigłowca. Jeszcze niedawno mieliśmy ich 10, a po wypadku jednego z nich mamy 9" - mówił Klich.

Dodał, że do przerzutu z Polski przygotowywane są trzy kolejne śmigłowce Mi-17.

Sikorski: Nie oceniajmy pochopnie

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zaapelował z kolei o powstrzymanie się od pochopnych opinii na temat operacji w Afganistanie. - Prosiłbym 'ekspertów zza biurek', aby powstrzymywali się z radykalnymi ocenami sytuacji, bo naszym żołnierzom należą się wyrazy solidarności, wyrazy współczucia rodzinom i kolegom tych, którzy stracili życie lub zostali ranni - powiedział szef MSZ.

Sikorski zapewnił, że władze afgańskie wysoko oceniają działania jednostek Wojska Polskiego na terenie tego kraju i wielokrotnie, przy różnych okazjach dziękowały za to przedstawicielom polskiego rządu. Jak zaznaczył, dotyczy to także operacji pod Nangar Khel, w czasie której zginęli afgańscy cywile.

- Prezydent Karzaj, w dniu naszego święta niepodległości, powiedział mi, że gdyby wszystkie inne kontyngenty w Afganistanie zachowywały się tak, jak Polacy w Nangar Khel, to znaczy, gdy tylko zdano sobie sprawę z błędu: pójście z pomocą rannym, ich transport i wypłacenie odszkodowań, nie byłoby problemu z politycznymi konsekwencjami nieuniknionych błędów na wojnie - podkreślił Sikorski.

Podziel się