Warszawa: drugi dzień walki z handlarzami

Błażej Grygiel, TOK FM
13.08.2009 , aktualizacja: 13.08.2009 13:12
A A A Drukuj
Dzisiaj znowu straż miejska próbowała przegonić handlujących nielegalnie straganiarzy. Wczoraj nie obyło się bez wyzwisk, niszczenia towaru i rękoczynów. Jednak nie płacący podatków sprzedawcy mandatów się nie boją i uparcie wracają na miejsce, z którego wyrzuca ich straż.
Tak wczoraj wyglądała likwidacja nielegalnego targowiska na rogu Bonifacego i Powsińskiej
Fot. Straż Miejska
Tak wczoraj wyglądała likwidacja nielegalnego targowiska na rogu Bonifacego i Powsińskiej
Ciąg dalszy zabawy w kotka i myszkę w stolicy, a bawi się straż miejska z nielegalnie handlującymi u zbiegu ulic świętego Bonifacego i Powsińskiej. Choć po drugiej stronie ulicy jest legalne targowisko wielu wolało prowadzić interes wbrew prawu.

Wczoraj interweniowała w tym miejscu straż miejska i doszło do przepychanek z funkcjonariuszami. Po kilku godzinach handlarze wrócili nie robiąc sobie nic z zakazu.

Dziś straż miejska znów próbowała kupców przegonić, czy skutecznie?

Powtórka z rozrywki?

- No i skończyło się - mówiła starsza pani, która widziała dzisiejszą akcję - widziałam przyjechali, ale przepychanek nie było, dzisiaj spokojnie.

Wczoraj spokojnie nie było, handlarze niszczyli swoje stoiska, doszło do przepychanek ze strażą miejską, normą już w takich przypadkach stały się także obraźliwe komentarze.



- Ci z bazarku obok narzekają na nich - to już głos mieszkanki okolicznego bloku - bo oni muszą płacić 1000 złotych co miesiąc a tamci nic i mają tylko zyski. A poza tym kostka brukowa jest zniszczona, zabrudzona, tutaj są nie tylko firmy, ale i ludzie mieszkają, nikt nie chce żeby mu pod oknem handlowano.

"Ludzie z czegoś muszą żyć"

Choć także wśród legalnie handlujących w okolicy nietrudno znaleźć zrozumienie dla usuniętych kupców.



- Oni nie stoją tam, dlatego że mają dobrobyt - mówi pani Danusia, która ma pozwolenie na handel kwiatami na przeciwko - często brakuje im na chleb - tłumaczy.

- Ja rozumiem, że trzeba oczyścić ulice, Warszawa powinna być ładna, ale trzeba też dać ludziom żyć - dodaje.

Obecnie straż miejska zabezpiecza teren tak, żeby samochody z warzywami nie wróciły tak jak wczoraj. Strażnicy nie pozwalają się nikomu zatrzymywać w miejscu, gdzie wcześniej stały stragany. Właścicieli prywatnych samochodów upominają i kierują gdzie indziej.

Obecnie w Warszawie jest około tysiąca miejsc wolnych do handlowania na legalnych targowiskach. W zeszłym roku miasto chciało zachęcić ulicznych handlarzy do kupowania parasoli, które pozwalałyby legalnie handlować, ale z akcji zrezygnowano - bo praktycznie nikt się nie zgłosił.

Podziel się