MON: Cztery wątpliwości ws. akcji w Afganistanie

rik, mar, PAP
12.08.2009 , aktualizacja: 12.08.2009 16:21
A A A Drukuj
Konferencja ministra obrony narodowej Bogdana Klicha Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta Konferencja ministra obrony narodowej Bogdana Klicha
Cztery wątpliwości nasuwa akcja w Afganistanie, w której zginął Daniel Ambroziński - poinformował Bogdan Klich Podkreślił jednak, że "w Afganistanie byliśmy, jesteśmy i będziemy". - Taka jest polska racja stanu - szef MON. Wojskowi odpowiedzieli też na pytanie, dlaczego pomoc dla Polaków nadeszła zbyt późno. - Nasze śmigłowce były w innym dystrykcie - wyjaśnił gen. Gągor
GALERIA ZDJĘĆ
Minister powiedział na konferencji prasowej, że chodzi o to czy: właściwie wykorzystano dane z analiz wywiadowczych i sprzętu rozpoznawczego; czy odpowiednio funkcjonowało naprowadzanie lotnictwa wspierającego; czy system wsparcia polskich sił szybkiego reagowania był zorganizowany właściwie, "bo pojawił się z odsieczą późno" oraz czemu amerykańskie siły szybkiego reagowania "przybyły też późno".

Pytany o spekulacje co do ewentualnej zdrady, minister odpowiedział, że "trudno wykluczyć, że są wśród afgańskich policjantów lub afgańskich żołnierzy tacy, którzy występują w dwóch kapeluszach". - Taka możliwość jest zawsze brana pod uwagę i dlatego zasadą jest, przestrzeganą także podczas tej tragicznej akcji, że najpierw idą siły afgańskie - dodał Klich.



Klich: Będą kolejne ataki

Minister przedstawił raport po śmierci polskiego żołnierza w Afganistanie. Przypomniał: - Zginął polski kapitan i kilku Afgańczyków, 4 Polaków zostało rannych. To pierwsza polska ofiara śmiertelna od sierpnia 2008.

- Polscy żołnierze zachowali się w znakomity sposób w Afganistanie, wykazali się zimną krwią i znajomością rzemiosła - ocenił Klich. Minister pochwalił chor. Zwolaka, który "walczył do końca, choć był ranny".

Według Klicha "warunki w Afganistanie w ostatnim czasie drastycznie się pogorszyły, dlatego doposażaliśmy nasz kontyngent". - Polscy żołnierze zostali dozbrojeni. Nie będziemy oszczędzać na doposażeniu naszego kontyngentu - deklarował Klich.

- Pozostaniemy w Afganistanie, bo taka jest polska racja stanu - od tego zależy przyszłość NATO - dodał. Klich podkreślał, że istotą współczesnych konfliktów asymetrycznych jest ochrona granic tysiące kilometrów od nich.

Klich powiedział również, że ministerstwo jest świadome sytuacji w Afganistanie. - Zakładamy, że do końca września w prowincji Ghazni będą kolejne ataki.

Gągor: Nasze śmigłowce były w innym miejscu

Gen. Franciszek Gągor. na pytanie dlaczego śmigłowce przyleciały zbyt późno odpowiedział. - Nasze śmigłowce były w innym dystrykcie, musiały wrócić, zmienić załogi, odebrać rozkazy i dopiero udać się na akcję. To jest wojna i wszystko jest w ruchu. Na początku wsparły nas amerykańskie Blackhawki. Pierwsze samoloty były na miejscu po 50 minutach.

O szczegółach akcji mówił gen. Bronisław Kwiatkowski. - Wsparcie lotnicze dotarło po 50 min. samoloty F15 i F16 zrzuciły pierwsze bomby. W pierwszej godzinie walki rannych zostało 4 Polaków, w tym śmiertelnie kpt. Ambroziński.

Prokuratura wszczęła śledztwo

Prokuratura wojskowa wszczęła w poniedziałek z urzędu śledztwo w sprawie śmierci polskiego żołnierza w Afganistanie. Czynności w tej sprawie będzie prowadziła na miejscu w Afganistanie Żandarmeria Wojskowa - poinformował w środę szef MON.

Minister dodał, że w środę przedstawił premierowi Donaldowi Tuskowi pisemny raport w sprawie starcia w Afganistanie, w którym zginął polski oficer.

Podziel się