Warszawa: bijatyka z handlarzami

tm
12.08.2009 , aktualizacja: 13.08.2009 12:38
A A A Drukuj
Tak wczoraj wyglądała likwidacja nielegalnego targowiska na rogu Bonifacego i Powsińskiej
Fot. Straż Miejska Tak wczoraj wyglądała likwidacja nielegalnego targowiska na rogu Bonifacego i Powsińskiej
- Mundurowi zostali zaatakowani. Użyliśmy środków przymusu bezpośredniego - mówi Marek Kulasza ze straży miejskiej. Do bijatyki doszło na rogu Bonifacego i Powsińskiej w Warszawie. Aż 15 funkcjonariuszy likwidowało powstałe tam nielegalne targowisko.
Tak wyglądała likwidacja nielegalnego targowiska na rogu Bonifacego i Powsińskiej
Fot. Straż Miejska
Tak wyglądała likwidacja nielegalnego targowiska na rogu Bonifacego i Powsińskiej
Na rogu Bonifacego i Powsińskiej na warszawskiej Sadybie, od dawna pojawiają się handlarze. Nie posiadając zezwolenia rozstawiają swoje stoiska na chodniku. Władze od dawna dobrze wiedzą o tym miejscu i już wielokrotnie karali handlarzy mandatami.

Jednak mandaty nie były skuteczną formą walki ze sprzedawcami. Dlatego też dzisiaj o 10 na Bonifacego przybył prawdziwy oddział funkcjonariuszy i urzędników.

Na miejsce przyjechało 2 policjantów, 13 strażników miejskich i 4 urzędników z wydziału zezwoleń. Mieli usunąć opornych sprzedawców.

Doszło do rękoczynów



- Stragany uniemożliwiały ruch uliczny (...) z przejścia dla pieszych nie można było w ogóle skręcić w ulicę Bonifacego - opowiada Marek Kulasza ze straży miejskiej. Na domiar złego, okazało się, że handlarze za żadne skarby nie chcieli spokojnie opuścić skrzyżowania.



- Na widok funkcjonariuszy i pracowników miasta, handlarze stali się agresywni. Doszło do szarpaniny - mówi Kulasza. Pod adresem mundurowych zaczęły padać wyzwiska. Jeden ze strażników dostał pięścią w nos.

- Mundurowi zostali zaatakowani. Była konieczność użycia środków przymusu bezpośredniego, czyli chwytów obezwładniających - dodaje.

Trzech najagresywniejszych sprzedawców zatrzymała policja.

"Strażnicy byli agresywni"

Tak pokrótce wyglądało zdarzenie według funkcjonariuszy. Relacja straży miejskiej, zdaniem niektórych świadków oraz samych handlarzy, nie jest całkiem zgodna z prawdą. Ich zdaniem mundurowi byli agresywni. Niemal wybiegli z samochodów, o nic nie pytając. Tak stanowcze zachowanie miało wywołać reakcje obronną sprzedawców.

Na amatorskim filmie , który dotarł do redakcji TVN Warszawa, widać bójkę. - Czego go dusisz - krzyczy do strażnika staruszka, broniąc jednego z mężczyzn. - Bandyci! - krzyczą inni. - Czyście powariowali! - krzyczy ktoś inny.

Straż miejska zapewnia, że funkcjonariusze użyli siły jedynie w obronie własnej.

Podziel się