O godzinie 14.00 o akcji, w której zginął kpt. Daniel Ambroziński, opowie minister obrony narodowej Bogdan Klich.
MON stworzył szczegółowy raport na temat akcji. Dokumenty w tej sprawie trafiły już do premiera Donalda Tuska. MON w rozmowie z nami nie chciał zdradzić wniosków raportu ani ustosunkować się do wypowiedzi gen. Polko. Szczegóły poznany dopiero podczas konferencji.
Polko o błędach podczas akcji - Idąc na akcję żołnierze muszą mieć pewność, że koledzy nigdy ich nie zostawią nawet ciężko rannych czy martwych - tłumaczył w
TVN24 Roman Polko.
Błąd 1 Generał podkreślił, że żołnierze zawsze powinni chronić przede wszystkim swojego dowódcę (zabity w Afganistanie Polak był oficerem oddziału). Jego zdaniem, ogromnym błędem było zostawienie jego ciała.
Błąd 2 Polko zaznaczył, że należy wyjaśnić dlaczego amerykańskie śmigłowce Apache nie wsparły naszych żołnierzy. Na miejscu mogły pojawić się nawet w ciągu kilku minut, jednak jak wczoraj ujawnił wiceminister obrony, przyleciały dopiero po 4 godzinach.
Generał uważa, że w ciężkiej sytuacji, w jakiej znaleźli się nasi żołnierze, decydujące znaczenie ma podejmowanie szybkich decyzji.
Błąd 3 Na miejsce walki przyleciały amerykańskie samoloty F-16 USAF. Niestety okazało się, że nasi żołnierze kompletnie nie potrafili skorzystać z tego rodzaju wsparcia powietrznego - jak informuje ministerstwo, utracili potrzebne do porozumienia się z pilotami środki łączności.
Gość TVN 24 uważa, że żołnierze nie wykorzystali amerykańskiego wsparcia, ponieważ tylko zastrzelony oficer przeszedł kurs uprawniający go do tego zadania. - Naprowadzanie samolotów na cele wymaga znajomości specjalistycznego języka i komend - podkreślił.
Błąd 4 W miejsce walk Polacy wysłali własne śmigłowce. Polko tą decyzje uważa za bardzo brawurową. Według jego wiedzy, nasze maszyny były nieuzbrojone i całkiem nieprzygotowane na spotkanie z talibami. Zdaniem generała, tak lekkomyślna decyzja jedynie "rozzuchwala talibów".