- Kluczowe znaczenie w tej sprawie ma to, dlaczego polscy żołnierze tak długo czekali na pomoc w czasie tego ostrzału? - powiedział premier pytany, czy to prawda, że Polska zamierza wysłać dodatkowych 200 żołnierzy do Afganistanu. Donald Tusk powiedział, że zapyta ministra obrony o powody spóźnionej reakcji naszych wojsk i czy stało się tak dlatego, bo jest nas za mało w Afganistanie.
- Dopiero po przeanalizowaniu tego przypadku podejmę decyzję o ewentualnym wzmocnieniu i charakterze tego wzmocnienia - wyjaśnił premier.
Tygodnik "Polityka" informuje, że za kilka dni wyjadą kolejni żołnierze do Afganistanu. Choć to informacja nieoficjalna może okazać się prawdziwa, bo żołnierzom cofnięto urlopy.
"W ciągu czterech dni musimy liczyć się z wyjazdem do Afganistanu" - W tempie natychmiastowym mamy zgłosić się do jednostki. Wszystkie urlopy są anulowane. Powiedziano nam, że w ciągu czterech dni musimy liczyć się z wyjazdem do Afganistanu - mówi tygodnikowi "Polityka" jeden z żołnierzy.
Rozkaz dotyczy tych osób, które znajdują się w odwodzie operacyjnym V zmiany w Afganistanie - informuje tygodnik. Żołnierze ci, przeszli już wstępne przeszkolenie i na miejscu oczekują na wyjazd na misję. W Afganistanie służy obecnie 2000 polskich żołnierzy. Kolejnych 200 czeka w Polsce. Na oficjalnej stronie Ministerstwa Obrony Narodowej informuje, że żołnierze ci przewidziani są "do wsparcia PKW Afganistan w sytuacjach szczególnych". Dotychczas
MON przekonywało, że ich wysłanie na miejsce nie będzie potrzebne.
Jeden z żołnierzy w rozmowie z "Polityką" przypomina, że 15 czerwca był już taki alarm. Ale wtedy w ostatniej chwili żołnierzy odwołano. Tym razem jednak wszystko wskazuje, że dodatkowi żołnierze polecą w rejon misji.
- Ataków jest coraz więcej. Skoro przeciwnik nie boi się zaatakować 60 osobowego oddziału, jak miało to miejsce wczoraj to znaczy, że na miejscu przyda się nam każdy karabin - mówi proszący o anonimowość oficer. W wyniku wczorajszego ataku śmierć poniósł kapitan Daniel Ambroziński.
Czytaj więcej na stronie
"Polityki"