- Chcemy dokonać podwyżki wynagrodzeń w przyszłym roku. Uważamy, że jest to ważne i istotne - mówił na antenie
TOK FM Michał Boni. W rozmowie z Jackiem Żakowskim, polityk potwierdził, że obiecanie wrześniowe podniesienie pensji nauczycieli o 5%, dojdzie do skutku. - Od września na sto procent nauczyciele dostaną podwyżki - mówił.
W tej chwili ważą się losy obiecanych wzrostów płac na rok 2010. Minister podkreślił, że "tegoroczne podwyżki (5% w styczniu i 5% we wrześniu) przenoszą skutki na przyszły rok". - Te skutki to ponad miliard złotych - tłumaczył.
"Ostrożny" budżet - Kiedy w innych sektorach płace maleją albo są na tym samym poziomie, wynagrodzenia w sektorze administracji mogą być co najwyżej na tym samym poziomie jak w roku ubiegłym - podkreślił minister. Jego zdaniem trwający kryzys finansowy i tegoroczny wzrost płac może okazać się zbyt dużym obciążeniem dla budżetu państwa i uniemożliwi przyszłoroczne podwyżki.
- Rozmawialiśmy w zeszłym roku, że i w 2009 nauczyciele mogą dostać 5% + 5%, ale zaznaczyliśmy w porozumieniu ze związkami, że trzeba będzie sprawdzić jakie są warunki budżetowe - mówił. - Te warunki są trudne - dodał.
Według ministra, przyszłoroczny budżet musi być konstruowany "bardzo ostrożnie", a dwa kolejne 5% wzrosty płac wymagałyby wydanie 3 mld zł. Czy w budżecie znajda się na to pieniądze powinniśmy dowiedzieć się w ciągu najbliższych miesięcy.