10 tajemnic człowieka, których nauka nie rozwiązała

Magazyn "New Scientist" opublikował listę 10 kluczowych tajemnic dotyczących człowieka, których wciąż nie potrafią wyjaśnić nawet najtęższe umysły. Rumienienie się, całowanie, śmianie, dłubanie w nosie, śnienie, okres dojrzewania, istnienie włosów łonowych, sztuka, altruistyczne zachowania i osobliwe zwyczaje pozostają zagadką dla naukowców.
Pojawiają się próby wytłumaczenia, ale jednoznacznych naukowych odpowiedzi jak do tej pory nie udało się znaleźć.

Rumieńce

Według jednych jest to zachowanie, które ukazuje uległość, uspokaja i polepsza atmosferę. Miałoby pojawić się jako sposób okazania szacunku dla dominujących w grupie. Według tej teorii dopiero później, gdy relacje międzyludzkie uległy komplikacji, zachowanie to zaczęło oddawać silne odczucia takie jak poczucie winy, wstyd, czy zażenowanie.

Według innych rumieńce są sposobem, w jaki kobiety (które rumienią się więcej niż mężczyźni) okazują swoją szczerość: "jeśli pytasz kobietę o niewierność, nie może skłamać - zdradzają ją rumieńce" - mówi zwolennik tej tezy, naukowiec z kalifornijskiego uniwersytetu w San Diego.

- Jeśli idziesz na polowanie z kimś, którego twarz nic nie zdradza, nie będziesz wiedział czego chce, będziesz się czuł niekomfortowo i niepewnie nie wiedząc, czy można mu ufać - dodaje inny zwolennik tej teorii, naukowiec z uniwersytetu w Atlancie.

Śmiech

Według Roberta Provine'a, który wraz z grupą badawczą 10 lat zajmował się naturą śmiechu, jest on odziedziczony po naszych małpich przodkach. - Małpy także śmieją się, jeśli połaskotać je w ramach zabawy - cytuje jego pracę "New Scientist". Później, w miarę jak ludzki mózg rósł, śmiech uzyskał potężne zastosowanie społeczne - aby wiązać ludzi. Naukowiec zastrzega jednak, że istnieje ogromna różnica między "śmiać się z kimś", "śmiać się z kogoś" i nerwowym śmiechem np. z zażenowania.

Włosy łonowe

Ludzkie genitalia są najbardziej owłosioną strefę ciała; dokładnie odwrotnie wygląda sytuacja u wszystkich pozostałych naczelnych. Uznaje się powszechnie, że ten rejon jest po prostu pozostałością po okresie, kiedy całe nasze ciało było gęsto owłosione. Co jednak sprawiło, że wyłysieliśmy niemal wszędzie? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, ale naukowcy wskazują na kilka ewolucyjnych zalet tego, że tak się stało.

Nagromadzenie włosów łonowych pozwala m.in. zachować zapach, co podkreśla naszą gotowość seksualną. Gęste owłosienie ochrania też nasze genitalia podczas seksu, redukuje otarcia podczas chodzenia, oraz ociepla nasze najwrażliwsze organy.

Dojrzewanie

U żadnego innego gatunku nie istnieje coś takiego jak okres nastoletni, okres dojrzewania. Nawet najbliżej nam spokrewnione naczelne płynnie przechodzą od narodzin, po dorosłość. Dlaczego więc u człowieka istnieje okres, powiedzmy, 10 lat kiedy wygłupiamy się i nie myślimy racjonalnie?

Według neurobiologii najważniejsze jest to, że w mózgu przechodzą ogromne zmiany między 12. a 20. rokiem życia. - Mózg dwunastolatka w ogóle nie przypomina mózgu dwudziestolatka - cytuje "New Scientist" naukowca z uniwersytetu w Cambridge.

Antropologowie uznają jednak, że okres dojrzewania jest formą wymiany: inwestujemy drugą dekadę naszego życia, a w zamian dostajemy umiejętności poznawcze, praktyczne i stajemy się w pełni sprawni seksualnie.

Sen

Freud uznawał, że sny są odzwierciedleniem naszych podświadomych potrzeb i marzeń. Współczesna nauka odrzuciła jednak tę teorię, nie udzielając jednak jednoznacznej odpowiedzi odnośnie natury snów.

Niedawne badania wykazały, że sny mają wielkie znaczenie dla naszej stabilności emocjonalnej. Nawet krótkie drzemki pozwalają nam scalić emocje i je "poukładać" - po obudzeniu jesteśmy jednocześnie spokojniejsi i bardziej świadomi swojego stanu emocjonalnego.

Altruizm

Jeszcze nie tak dawno nauka broniła teorii, że człowiek jest niezdolny do prawdziwie dobrego uczynku. Jeśli inwestujemy czas i energię w pomoc komuś, np. członkowi rodziny, to w sensie biologicznym jest to jedynie forma wymiany: w zamian otrzymujemy lepszą, głębszą relację, która może zaowocować "zwrotem" podarowanych starań. Nauka doszła jednak do tego, że altruistyczne zachowania faktycznie istnieją, chociażby w postaci pomagania nieznajomym, których więcej nie spotkamy. Pytanie dlaczego poświęcamy czas i energię na takie zachowania, które tylko oddalają nas od zachowań koniecznych dla przetrwania, pozostaje bez odpowiedzi.

Altruizm, który istniał w czasach pierwotnych, gdy żyliśmy w małych, zamkniętych społecznościach, miał sens, bo dawał szansę odwzajemnienia. Jednak obecnie, w czasach globalizacji i społeczności tak wielkich, że szanse dwukrotnego przypadkowego spotkania tej samej osoby są niemal niemożliwe, wydaje się tak nieopłacalny, że doprowadził ewolucjonistów do wniosku, że jest on ewolucyjnie błędem.

Inni jednak uznają, że altruizm jest bardziej produktem naszej kultury, niż ewolucji i jako taki ma ogromnie przydatne zastosowania: pozwala na ukształtowanie charakteru i umacnianie więzi, oraz wzmacnia samoocenę.

Sztuka

Darwin uważał, że tworzenie dzieł sztuki jest odpowiednikiem puszenia ogona u pawia, czy innych oznak seksualnych przechwałek. Wielu współczesnych naukowców zgadza się z tą tezą uznając, że tworzenie sztuki jest po prostu drogim sposobem na okazanie ewolucyjnej sprawności i przyciągnięcie uwagi seksualnych partnerów.

Inni uznają, że sztukę tworzymy, aby lepiej zaadaptować się w społeczeństwie. Poprzez kolory, czy rytmy, okazujemy swoje emocje, a tym samym przywiązujemy grupę odbiorców do siebie, zwiększając nasze szanse przeżycia.

Dziwne przyzwyczajenia i przesądy

Czy to jest kawa codziennie taka sama i pita zawsze o 7.30, czy potrzeba zagrania w koszykówkę codziennie po pracy, albo zakładania czerwonych podwiązek na szczęście - są to zachowania nieracjonalne, do których jednak przywiązani potrafimy być bardzo silnie. Nasz mózg działa na zasadzie obserwacji związków przyczynowo-skutkowych. Jeśli nasze zachowanie raz wywoła pożądany efekt, powtarzamy je - licząc na powtórzenie efektu. - Istnieją bardzo dobre powody, dla których wykształciliśmy te zdolności - mówi "New Scientist" profesor Bruce Hood z uniwersytetu w Bristolu. Nasi przodkowie nie przetrwaliby, gdyby na widok poruszającej się trawy nie uciekali, uznając że może to być lew. Myśląc racjonalnie należałoby założyć, że jest to jedynie podmuch wiatru, jednak pozornie bezsensowne zachowania potrafią wyraźnie zwiększyć nasze szanse przeżycia.

Na podobnej zasadzie może działać religia, co sformułował już Pascal w słynnym zakładzie. Jeśli Bóg nie istnieje, to wiara w niego nic nas nie kosztuje. Jeśli jednak istnieje, a my w niego nie wierzymy - to zgodnie z religijnymi dogmatami może się to dla nas okazać nieopłacalne. Co za tym idzie wiara w Boga - dowodził Pascale - jest opłacalna.

Całowanie

Całowanie - rozumiane jako zestawienie pary ust - nie występuje w każdej kulturze, więc teza, jakoby było zakodowane w genach, odpada od razu. Dlaczego tak wielu z nas, tak często się całuje i dlaczego tak bardzo to lubimy - to kolejna sprawa, której naukowcy wyjaśnić nie potrafią.

Według jednej teorii nasze pierwsze poczucie bezpieczeństwa, miłości i wygody wiąże się z ssaniem mleka matki za pomocą ust. Mało tego - nasi przodkowie przekazywali potomstwu jedzenie metodą "usta-usta" - najpierw samemu je żując, żeby bezzębne dziecko mogło od razu pokarm połknąć.

Według teorii popularnej wśród antropologów całowanie wzięło się z naszego zainteresowania czerwonymi owocami, w przypadku których kolor zazwyczaj oznaczał dojrzałość. Zainteresowanie to mieliśmy w jakiś sposób przenieść na strefę seksualności, czując pożądanie do czerwonych ust.

Jeśli chodzi o fizjologiczne przyczyny całowania, sprawa wydaję się stosunkowo prosta. Usta należą do najdelikatniejszych obszarów naszego ciała, są wręcz naszpikowane neuronami połączonymi z mózgowymi ośrodkami odpowiedzialnymi za przyjemność. Udowodniono, że całowanie zmniejsza poziom hormonu stresu (kozrtyzol), a zwiększa oksytocynę.

Dłubanie w nosie

W 2001 roku dwóch naukowców z Indii wygrało tzw. antynobla za przeprowadzone na 200 uczniach badanie na temat natury dłubania w nosie. Naukowcy obliczyli, że podczas gdy niemal wszyscy codziennie dłubiemy w nosie, jednak tylko około 4,5 procent naszej populacji później efekt dłubania zjada. Nawet jeśli faktyczny procent jest niższy, pytanie, dlaczego to robimy pozostaje bez odpowiedzi. Zawartość naszego nosa nie posiada żadnych szczególnych wartości odżywczych, jednak - jak uważają niektórzy naukowcy - wzmacnia to odporność przeciwchorobową organizmu. Poprzez oczyszczanie dróg oddechowych zwiększamy odporność na alergie.

Temat pozostaje właściwie niemal niezbadany, chociaż - jak przypomina "New Scientist" - w 1966 amerykańscy naukowcy przekonywali, że ci z nas, którzy gluty z nosa zjadają... robią to dla smaku.