Stresująca osobowość pani minister: analiza Politbiura.pl O gorącym temperamencie Jolanty Fedak po raz pierwszy opinia publiczna dowiedziała się w maju 2009 r. Wtedy to minister pracy i polityki społecznej publicznie rzuciła wiceministrowi Markowi Sawickiemu bezpardonowe "spie...aj". Jak czytamy w "Polityce", wiceminister nie jest jedyną ofiarą Jolanty Fedak.
Hiszpański temperament? Od kiedy członkini
PSL szefuje ministerstwem pracy i polityki społecznej szeregi jej pracowników nie przestają się zmieniać niczym w kalejdoskopie. - Przestali pracować w ministerstwie: szef departamentu migracji Janusz Grzyb, szefowa departamentu kobiet, rodziny i przeciwdziałania dyskryminacji Berenika Anders oraz dyrektor współpracy międzynarodowej Paweł Wilczek - donosi "Polityka".
W lipcu z pracy w ministerstwie zrezygnowała wiceminister Agnieszka Chłoń-Domińczak. - Pani Chłoń-Domińczak ma trojkę dzieci, więc ma się czym zająć - skomentowała to wydarzenie Fedak. Z informacji tygodnika wynika, że wiceminister zrezygnowała po tym, gdy (zazdrosna o sukcesy podwładnej) minister ograniczyła zadania Chłoń-Domińczak.
Sposób, w jaki Fedak nadzoruje prace podwładnych, może dziwić. Na ministerialnych korytarzach widywana jest na bosaka, a pracownicy skarżą się na trudne warunki pracy. - Brakuje im poczucia stabilności i własnej wartości - czytamy w "Polityce".
Do podwładnych Fedak ma stosunek lekceważący, nie znosi sprzeciwu. Gdy w obronie krytykowanej Chłoń-Domińczak stanęła bliska współpracowniczka minister. - "Siedź cicho, żabciu" - ucięła Fedak.
Pracownicy skarżą się także na dziwne komentarze minister. - Co pani wie o problemach rodziny, jeśli nie ma pani dzieci? - Fedak ma pytać jedną z pracownic. Pracownicy otrzymują także bezkompromisowe rady dotyczące życia osobistego. - Pani powinna sobie zrobić dziecko i znaleźć wreszcie męża - słyszy jedna z podwładnych.
Chaos, mobbing, nerwy Jedna z zatrudnionych w ministerstwie urzędniczek tłumaczy w "Polityce", że atmosfera wykreowana przez Fedak spowodowała, że "człowiek dwa razy się zastanowi zanim wyjdzie z inicjatywą i zwróci się do szefowej po radę".
Urzędniczka co rano przeżywała poranne torsje przed spotkaniem ze swoją szefową. - Pomogła wizyta u psychiatry i środki antydepresyjne - czytamy.
Na początku roku w ministerstwie przeprowadzono badania, które wykazały, że notuje się tam przypadki molestowania i mobbingu. Od tego czasu minęło ponad pół roku, a warunki pracy w ministerstwie pracy, jak widać nie uległy poprawie.