Czytaj cały artykuł
na stronie "Wall Street Journal" Podczas ubiegłotygodniowych demonstracji w Teheranie zatrzymany został dyrektor irańskiego oddziału firmy. Według "WSJ" zatrudniająca na całym świecie 22 tysiące osób firma Knauf Gips KG została poinformowana przez władze, że warunkiem koniecznym dla zwolnienia z aresztu jej pracownika jest wystosowanie apelu do swojego zespołu, aby żaden jego członek nie brał udziału w demonstracjach. Pod groźbą utraty pracy.
Według gazety, 34-letni mężczyzna o obywatelstwie zarówno irańskim, jak i niemieckim, jest szefem całej irańskiej sekcji Knaufa. Został wypuszczony z aresztu cztery dni po tym, jak firma uległa szantażowi. Odpowie jednak przed sądem - pisze "WSJ".
"Nie reprezentujecie tylko swojej opinii, ale też firmę" - Pragniemy przypomnieć wszystkim naszym pracownikom, aby pamiętali, że będąc politycznie aktywnymi, reprezentują nie tylko swoją prywatną opinię. Ich czyny mogą negatywnie odbić się także na działalności Knauf w Iranie - napisano w liście. - W związku z powyższym, od tej pory każdy pracownik naszej firmy przyłapany na demonstrowaniu przeciwko obecnemu rządowi będzie natychmiastowo zwolniony - czytamy dalej.
Gazeta, która dotarła do dokumentu, informuje, że autorem listu wystosowanego do kilkuset pracowników irańskich oddziałów jest Isabel Knauf, która zasiada w radzie nadzorczej firmy. List był rozprowadzany w tajemnicy. 21 lipca trafił do wszystkich pracowników Knauf Gips KG.
"Wbrew woli niemieckiego rządu" Niemcy są dla Iranu trzecim najważniejszym partnerem handlowym po Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Chinach. W kraju tym działa około 85 niemieckich firm, w tym Lufthansa, Mercedes-Benz, czy Daimler AG. Poprzez lokalnych pośredników interesy w Iranie prowadzi do 8000 niemieckich firm - wynika z danych niemiecko-irańskiej Izby Gospodarczej.
Niemieckie
Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że nic nie wie o opisanym przez "WSJ" szantażu. - Jeśli prawdą jest, że niemieckie firmy ograniczają, bądź zabraniają personelowi demonstrować, dzieje się tak wbrew woli niemieckiego rządu - powiedział rzecznik MSZ w rozmowie z "Wall Street Journal".
"Decyzja firmy o kilkudziesięcioletniej historii w samym Iranie pokazuje, jak podatne na szantaże rządu są w Iranie zagraniczne firmy" - pisze w komentarzu "Wall Street Journal".