- To co działo się rok temu na Powązkach było dla mnie bardzo nieprzyjemnie. Chętnie więc odpowiedziałem na prośbę prezydent Warszawy - tak o nieobecności pod pomnikiem Gloria Victis mówi marszałek Senatu. Z kolei marszałek Sejmu zapowiedział, że jeżeli jutro o 17 będzie pod pomnikiem to na znak solidarności z "kolegami z rządu i z Wladysławem Bartoszewskim".
Fot. Robert Kowalewski / AG
Bogdan Borusewicz i Lech Kaczyński podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w 2008 roku.
- Dzień wybuchu Powstania Warszawskiego to dla mnie bardzo ważna data, która w jakimś stopniu wpływała na moją drogę życiową - mówił w Poranku Radia TOK FM Bogdan Borusewicz. Ale marszałka Senatu pod pomnikiem Gloria Victis zabraknie. Podkreślał, że to jego odpowiedź na list Hanny Gronkiewicz-Waltz. Prezydent stolicy apelowała, żeby politycy nie uczestniczyli w uroczystościach na warszawskich Powązkach. Po to żeby uniknąć gorszących scen do jakich doszło przed rokiem. Przypomnijmy - obraźliwe okrzyki i buczenie zwolenników PiS-u towarzyszyło składaniu kwiatów przez Władysława Bartoszewskiego.
- Pewna granica została przekroczona. Kiedy słyszałem okrzyki i buczenie kiedy Władysław Bartoszewski podchodził do pomnika - to była czysta paranoja. Apele o godne uczczenie rocznicy nie trafiają tych ludzi którzy buczeli, do tych dla których krzyże cmentarze nie są godne uszanowania - mimo tego że często przychodzą pod znakiem krzyża - mówił marszałek Borusewicz.
Komorowski jak co roku odwiedzi Powązki. Prywatnie
- Na pewno będę przed południem na cmentarzu. To moja prywatna wizyta. Zgodnie z pewnym zwyczajem w mojej rodzinie zamierzam razem z moim kuzynem - synem gen. Bora-Komorowskiego złożyć kwiaty i zapalić znicze - mówił w Poranku Radia TOK FM marszałek Sejmu.
Bronisław Komorowski nie wie jeszcze, czy pojawi się pod pomnikiem Gloria Victis o 17. - Chciałbym zaznaczyć swoją solidarność z tymi kombatantami, którzy zaapelowali o nieupolitycznianie obchodów. Jeżeli pójdę o 17 z wieńcem, to na znak solidarności z moimi kolegami z rządu i przede wszystkim z Władysławem Bartoszewskim. Rok temu Bartoszewski - żywa legenda Armii Krajowej - został wygwizdany, jak rozumiem z powodów natury politycznej - stwierdził marszałek.