O dziewiątej pierwsze dwie osoby, w asyście straży miejskiej i przedstawicieli miasta, weszły do hali KDT, by zabrać swoje rzeczy.
Przed halą na razie jest spokojnie. O dziewiątej było tam niewiele kupców. Dopytywali się o szczegóły opróżniania hali. Jedna z kobiet prosiła o pozwolenie, by z hali zabrać swoje lekarstwa. Policjantów nie ma przed halą.
Jeszcze przedwczoraj prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz mówiła, że towar pozostawiony w KDT zostanie zajęty na poczet kosztów działań towarzyszących wtorkowej egzekucji komorniczej. Wczoraj ratusz zmienił zdanie.
Ile to będzie trwało? O 17.00 do kupców dotarło pismo ze stołecznego ratusza z informacją, że dziś od godz. 9.00 kupcy będą mogli zabierać swoje rzeczy z hali. Każdego dnia po swoje rzeczy będzie mogło przyjść maksymalnie 10 osób, każda będzie miała godzinę na zabranie swoich rzeczy.
Jednak kupców jest około sześciuset. Czyli samo opróżnienie hali może potrwać dwa miesiące. - Nie odpowiadam na pytania mediów. Jest rzecznik prasowy - mówił dziennikarzom przedstawiciel ratusza, który kieruje akcją.
Władze miasto ostrzegają, że odbiór rzeczy musi odbywać się spokojnie i bez naruszania prawa. Jeżeli dojdzie do jakichkolwiek zamieszek, wydawanie towaru zostanie przerwane.
Wczoraj spokojnie. Przedwczoraj gorąco Wczoraj przed KDT nie doszło do żadnych awantur. Kilkuset kupców zebrało się przed zamkniętą halą i zastanawiało się, co stanie się z ich towarem. Dzień wcześniej próba zajęcia KDT przez komornika i gwałtowny sprzeciw kupców doprowadziły do największych od lat zamieszek w centrum stolicy.
Bitwa o KDT. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: