Dotąd nie byli znani zleceniodawcy zabójstwa. Nie wykluczone, że były to osoby z ówczesnego najwyższego kierownictwa Ukrainy. Media spekulują, że śledztwo może doprowadzić do osób do tej pory zajmujących wysokie stanowiska.
"Mnóstwo interesujących informacji" O sensacyjnych zeznaniach byłego generała, szefa departamentu śledczego ukraińskiego MSW poinformował na konferencji prasowej w Kijowie wiceszef SBU Wasylij Gricak. Pytany przez dziennikarzy, czy Pukacz wydał swoich mocodawców, odparł "tak". SBU twierdzi, że nie podaje nazwisk ze względu na tajemnicę śledztwa.
Gricak dodał jeszcze, że zatrzymany przyznał się do udziału w najsłynniejszym morderstwie politycznym na Ukrainie. - Będzie mnóstwo interesujących informacji - podsumował konferencję Gricak.
Według śledczych, Pukacz miał on nie tylko kierować swoimi podwładnymi, ale też osobiście udusić Georgija Gongadze.
Dziennikarz był jednym z założycieli portalu "Ukraińska Prawda". Pisał o korupcji polityków. Zaginął we wrześniu 2000 roku. Kilka miesięcy później w podkijowskim lesie znaleziono ciało bez głowy. Według ekspertów było to ciało zamordowanego Georgija Gongadze.
Nie uciekł za granicę. Uprawiał poletko Poszukiwania generała Pukacza trwały od 2003 roku. Choć ukraińscy politycy i media spekulowały, że ukrywa się on w Izraelu bądź
USA, SBU poinformowała, że cały ten czas Pukacz przebywał we własnym kraju.
Pukacza ujęto we wsi w obwodzie żytomierskim, gdzie mieszkał ze swoją partnerką i jej dzieckiem. Para utrzymywała się z hodowli krów i uprawy skrawka pola. Podczas zatrzymania nie stawiał oporu. Obecnie przebywa w Kijowie, pod ochroną elitarnego oddziału komandosów z jednostki "Alfa".
- Z jego głowy nie może spaść ani jeden włos - oznajmił prezydent Wiktor Juszczenko, który wyjaśnienie zagadki śmierci Gongadzego uczynił jednym z elementów swej kampanii wyborczej w 2004 r.
Osądzeni zabójcy. Co ze zleceniodawcami? Wyroki w sprawie śmierci odsiadują już trzej inni bezpośredni zabójcy dziennikarza. To byli oficerowie ukraińskiej milicji - Mykoła Protasow, Wałerij Kostenko i Ołeksandr Popowycz. W marcu ubiegłego roku zostali skazani na kary od 12 do 13 lat więzienia. Pukacz, który miał dusić Gongadze paskiem, poszukiwany był listem gończym.
Osądzenie wykonawców zbrodni nie rozwiązało sprawy morderstwa. Wciąż jest to jedna z najgłośniejszych afer Ukrainy.
Winien Kuczma? O zlecenie zbrodni oskarżano między innymi byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmę. Jego były ochroniarz, major Mykoła Melnyczenko przekazał prokuraturze nagrania, na których Kuczma domagał się śmierci Gongadzego. Na nagraniach Melnyczenki słychać, jak prezydent mówi w gniewie o konieczności pozbycia się dziennikarza. Były szef państwa odrzuca te oskarżenia.
Bitwa o KDT. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: