- Jeśli kupcy teraz włamią się do środka, naruszą prawo karne. Będą mieli do czynienia już nie z komornikiem, lecz z prokuratorem - powiedziała w TVN24 prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.
- W tej chwili każdy akt oznacza włamanie się do tego, co przejęliśmy. Jeśli ktoś się tam włamie, będzie miał do czynienia z prokuratorem, nie z komornikiem, nie ze mną - powiedziała. - Do tej pory kupcy nie naruszali prawa karnego - podkreśliła prezydent stolicy.
- Kupcy po raz kolejny chcieli wymusić pozostanie na pl. Defilad - uważa prezydent stolicy. - Wszyscy moi poprzednicy bali się kupców - stwierdziła.
Gronkiewicz-Waltz zapewniła też, że miasto nie mogło już przedłużać terminu przeprowadzki. - Od tego miejsca zacznie się budowa drugiej linii metra - powiedziała. Już w 2010 w miejscu hali KDT ma rozpaczać się budowa łącznika między pierwszą a drugą linią metra.
"Agresja była większa niż się spodziewaliśmy"
Pytana dlaczego, wystąpiła na konferencji dopiero kilka godzin po rozpoczęciu starć, powiedziała: - Moje wystąpienie mogło dolać oliwy do ognia. A po pierwsze chcieliśmy nie prowokować.
- Były szanse na pokojowe rozwiązanie konfliktu? - pytał Kamil Durczok. - Były szanse, gdyby ci kupcy zachowali się zgodnie z prawem - oceniła prezydent. - Agresja ze strony kupców, zadymiarzy, pseudokibiców była większa niż wszyscy się spodziewali. Zarząd KDT świadomie dążył do przemocy i agresji. W boksach były płyty chodnikowe, maczugi, kamienie - powiedziała.
Prezydent podkreśliła, że nie chce już rozmawiać z zarządem KDT. Jednak jest gotowa pomóc pojedynczym kupcom, w szczególności tym, którzy zgodnie z nakazem sądu, dobrowolnie opuścili halę.