Rosyjska obrończyni praw człowieka porwana i zamordowana

Natalia Estemirowa, rosyjska działaczka na rzecz praw człowieka, została zastrzelona. Kilka godzin wcześniej organizacja Memoriał podała, że Estemirowa została siłą wyciągnięta ze swego domu w Groznym. Głos w tej sprawie zabrali już z jednej strony prezydent Miedwiediew, a z drugiej przewodniczący PE Jerzy Buzek.
Estemirowa była jedną z najbardziej znanych działaczek na rzecz praw człowieka na Kaukazie. Wielokrotnie krytykowała działania władz Czeczenii a te niejednokrotnie wyrażały "swoje niezadowolenie" z powodu jej działalności.

Ciało Natalii Estemirowej zostało znalezione sto metrów od drogi szybkiego ruchu, w pobliżu miejscowości Gazi-Jurt, w sąsiadującej z Czeczenią Inguszetii. Dwa razy strzelono jej w głowę. Ślady po kulach były też na klatce piersiowej. Wśród osobistych przedmiotów znalezionych przy zwłokach były jej dokumenty. - Jest jasne, że została zamordowana dziś rano - powiedziała w rozmowie z agencją Reuters rzeczniczka ministerstwa spraw wewnętrznych Czeczenii.

Kilka godzin wcześniej rosyjska organizacja Memoriał informowała, że Estemirowa została porwana. Do porwania doszło około godziny 6.30 rano czasu polskiego. - Czterech mężczyzn siłą wyprowadziło ją z domu i zaciągnęło do samochodu. Krzyczała, że to porwanie - poinformował Oleg Orłow z Memoriału, powołując się na relację świadka.

Miedwiediew oburzony, Buzek domaga się kary

Kilka godzin po otrzymaniu informacji o porwaniu i zamordowaniu Estemirowej głos zabrał prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Rozkazując rozpoczęcie śledztwa w sprawie zabójstwa wyraził jednocześnie swoje oburzenie - poinformowała agencja Reutera za rzecznikiem prezydenta.

- Bardzo martwimy się tą sprawą. Uważamy, że Federacja Rosyjska jest zobowiązana wyjaśnić na jakim tle było to morderstwo. Kto je spowodował, a przede wszystkim w jaki sposób będą ukarani winni - powiedział w rozmowie z TVN24 przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek jednocześnie przekazując kondolencje rodzinie.

Porwani przez nieznanych sprawców

Natalia Estemirowa zajmowała się ostatnio przypadkami porwań w Czeczenii. Alarmowała, że mimo deklarowanym przez Moskwę zakończeniu działań antyterrorystycznych, liczba porwanych i mordowanych przez "nieznanych sprawców" wciąż rośnie. Przy tym zastanawiające były jednoczesne informacje władz o "unieszkodliwieniu" kolejnych "zagranicznych bojowników". Według niej istniało podejrzenie, że w ten sposób rozprawiano się z porwanymi mieszkańcami republiki.

Nagradzana za walkę o prawa człowieka

Estemirowa, absolwentka historii na uniwersytecie w Groznym, do 1998 roku pracowała jako nauczycielka. Później zajęła się dziennikarstwem dotyczącym przestrzegania praw człowieka. Współpracowała z takimi gazetami, jak: "Workman of Grozny" i "Chechen Society".

Przed wybuchem drugiej wojny czeczeńskiej pracowała w lokalnej telewizji, gdzie zrealizowała kilkanaście programów o ofiarach rosyjskich czystek w Czeczenii. Od października 1999 roku relacjonowała rosyjską interwencję w zbuntowanej republice. To między innymi dzięki niej świat dowiedział się o rakietowym obstrzale bazaru w Groznym, czy o zbombardowaniu "korytarza humanitarnego", którym uciekały głównie kobiety z dziećmi.

Współpracowała m.in. z Politkowską

Od 2000 roku współpracowała z Memoriałem, organizacją, która m.in. ujawnia przypadki łamania praw człowieka w Rosji. Zbierała dowody nadużyć. Współpracowała m.in. z Anną Politkowską, rosyjską dziennikarką zamordowaną w 2006 roku, oraz z prawnikiem Stanisławem Markiełowem, który został zastrzelony w styczniu tego roku. Wracał akurat z konferencji prasowej.

W 2007 roku została laureatką nagrody im. Anny Politkowskiej. Za swoją działalność na rzecz praw człowieka była nagradzana także przez parlament Szwecji oraz Parlament Europejski.

Była wdową, sama wychowywała nastoletnią córkę.