Wybór Jerzego Buzka zmniejsza szanse Włodzimierza Cimoszewicza na zajęcie stanowiska sekretarza generalnego Rady Europy - twierdzi norweski dziennik "Dagbladet". Jak dowodzi gazeta, rosną za to szanse kontrkandydata - byłego premiera Norwegii Thorbjoerna Jaglanda.
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Włodzimierz Cimoszewicz
Fot. THIERRY ROGE REUTERS
Jerzy Buzek - kandydat na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego i Hans-Gert Poettering - obecny przewodniczący
Dziennik wylicza czołowe stanowiska, między innymi w Unii Europejskiej, NATO i Radzie Europy, które są rozdzielane między przedstawicieli państw członkowskich. Zdaniem gazety, zajęcie jednego z nich przez przedstawiciela Polski zmniejsza szanse wyboru osoby z tego samego kraju, czyli w tym wypadku - Włodzimierza Cimoszewicza.
Norweski dziennik wymienia kraje wspierające norweską kandydaturę. Są to państwa skandynawskie, trzy republiki nadbałtyckie, część krajów Bałkańskich i wiele tak zwanych "starych" państw unijnych. Należy do tego dodać Rosję, która - jak twierdzi gazeta - nigdy nie będzie popierała polskiego kandydata na czołową pozycję w międzynarodowej organizacji.
"Dagbladet" równocześnie przypomina, że to nie rządy, a parlamentarzyści podejmą w głosowaniu 29 września ostateczną decyzję, wybierając Włodzimierza Cimoszewicza lub Thorbjoerna Jaglanda.\