- David w Europie wygrał już wszystko, z każdym klubem zdobył jakieś trofeum. Jest bardzo wszechstronnym graczem, który gra dobrze w ataku i jak na tak wysokiego zawodnika ma nieźle ułożony rzut - mówił menedżer generalny Rockets Daryl Morey.
W ostatnim sezonie Andersen grał w Barcelonie, z którą zdobył mistrzostwo Hiszpanii, a w Eurolidze doszedł do Final Four. W sezonie rzucał średnio ponad 11 punktów i miał cztery zbiórki na mecz. Wcześniej występował we Włoszech i w Rosji. Z reprezentacją Australii w 2008 roku zagrał na Igrzyskach w Pekinie. 29-letni środkowy został wybrany w 2002 roku w drugiej rundzie draftu przez Atlanta Hawks.
- David to ruchliwy gracz, który będzie pasował do systemu trenera Ricka Adelmana - mówił Morey. Rockets szukali środkowego po tym, jak okazało się, że kontuzja Yao Minga jest poważniejsza niż początkowo przypuszczano, a noga nie goi się tak jak się spodziewano. - Możliwe, że nie zagra w przyszłym sezonie. Jego kariera także stoi pod znakiem zapytania - mówił gazecie "Houston Chronicle" Tom Clanton, lekarz zespołu. Rockets jako pierwsi w tzw. okienku transferowym złożyli ofertę Marcinowi Gortatowi. Polak wybrał jednak ofertę Dallas Mavericks, a ostatecznie i tak zagra w Magic, bo oferta kluby z Teksasu została wyrównana.
Ściągnięcie Andersena do Houston to spory cios dla Barcelony. Mistrzowie Hiszpanii chcieli oprzeć swoją siłę podkoszową właśnie na Andersenie i razem z nim po. - W lecie klub będzie szukał zawodnika o dobrych umiejętnościach ofensywnych, ważne będzie także jego doświadczenie. Priorytetem było jednak zatrzymanie Andersena - mówi Sport.pl Maite Anton z katalońskiego dziennika "Sport".