- Stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego to najwyższe stanowisku w UE pochodzące z bezpośrednich wyborów. Stąd pochodzi pozycja polityczna szefa parlamentu. Trzeba pamiętać, że jest bardzo ważnym partnerem w rozmowach przewodniczącego Komisji Europejskiej z krajami Unii - mówił
Paweł Zalewski w Poranku Radia
TOK FM.
Według eurodeputowanego silna pozycja polityczna przewodniczącego PE pozwoli Jerzemu Buzkowi na prezentowanie "punktu widzenia, który nie zawsze jest zrozumiały na zachodzie Europy". To, że Polak sprawować będzie jedno z najważniejszych stanowisk w Unii pomoże - zdaniem Zalewskiego - nie tylko w czasie prac nad nowym budżetem wspólnoty, ale również w przypadku debat nad rozszerzeniem UE.
Tutaj istotą polityki jest kompromis Oficjalnie nowowybrany
Parlament Europejski nie zaczął jeszcze pracy. Ale Paweł Zalewski widzi już różnice między tym co dzieje się w PE i w polskim Sejmie. - W Sejmie istotą polityki jest konflikt. Tutaj istotą polityki jest kompromis. To przestawia logikę działania frakcji politycznych i posłów - ocenił.
Polityk Platformy, który przyznał że jeszcze gubi się na parlamentarnych korytarzach ma już listę spraw którymi chce się zajmować. Okazało się, że Zalewski należy do grupy która chciałaby ograniczyć prace PE do Brukseli. - Nie wymieniając nazwisk tu jest spora frakcja tych, którzy chcieliby oszczędzać i pieniądze i czas - mówił w Poranku Radia TOK FM. Koszty przenoszenia obrad miedzy Brukselą a Strasburgiem to rocznie ponad 200 mln euro.
Zdaniem europosła PO nawet Francuzi dla których siedziba parlamentu w Strasburgu "to sprawa prestiżu" mają świadomość, że dwóch siedzib PE "nie da się obronić". Teraz więc ważne jest co
Francja otrzyma za ewentualną rezygnację. - Francuzi oczekują że w Strasburgu będzie siedziba jakiejś ważnej instytucji Unii Europejskiej - dodał Zalewski.