"Kaczyński na Jasnej Górze wystąpił w roli akwizytora"

mm
13.07.2009 , aktualizacja: 13.07.2009 14:29
A A A Drukuj
Jarosław Kaczyński i Przemysław Gosiewski byli honorowymi gośćmi uroczystości Fot. Piotr Deska / AG Jarosław Kaczyński i Przemysław Gosiewski byli honorowymi gośćmi uroczystości
- Dziwię się, że na tej świętej dla milionów Polaków Jasnej Górze pan Jarosław Kaczyński wystąpił w roli akwizytora - mówił na konferencji Jerzy Wenderlich z SLD. Może prezes PiS powinien pokierować kanałem Mango 24, a nie partią - sugerował. - To niedorzeczne - komentuje rzecznik PiS Mariusz Błaszczak.
Jerzy Wenderlich
Fot. Filip Klimaszewski / AG
Jerzy Wenderlich
Mariusz Błaszczak
Fot. Jacek Łagowski / AG
Mariusz Błaszczak
Chodzi o wczorajszą wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego podczas 17. Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. Prezes PiS na Jasnej Górze zadeklarował, że kupi komórkę nowej sieci o. Rydzyka. Sam pomysł utworzenia sieci określił jako genialny. Czytaj więcej>>

"Jak to możliwe?"

- Nieustannie otrzymujemy maile od osób, które określają się jako ludzie głębokiej wiary. Pytają: jak to możliwe, żeby Jasna Góra stawała się bazarem i miejscem transakcji handlowych? - mówił Wenderlich.

Jak stwierdził, wypowiedzią Kaczyńskiego powinna zająć się Komisja Etyki Poselskiej. Zdaniem Wenderlicha, należy zbadać "co za tym stoi, kto za tym stoi, czy ktoś z tego tytułu otrzymuje jakieś korzyści". - Jeżeli w obecności 100 tys. ludzi pan prezes Kaczyński informuje, że jeśli będzie ten telefon, ja ten telefon kupie, jest to akwizytorstwo najczystszej miary - stwierdził Wenderlich.

- Nie wiem, czy Jarosław Kaczyński nie okazał większych kwalifikacji do tego, by kierować kanałem tematycznym Mango 24 godziny, a nie partią - dodał.

"To niedorzeczne"

- To są słowa niedorzeczne. Rozumiem, że pan Wenderlich nie ma innego tematu. Radziłbym, żeby się zająć np. ustawą medialna, czy nowelizacja budżetu - powiedział w TVN24 rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak.

Dopytywany, czy reklamując sieć ojca Rydzyka, prezes nie przekroczył granic, stwierdził: - Żyjemy w wolnym kraju (...) Jeżeli jest prowadzona dyskusja - bo to była forma debaty - to trudno ograniczać jej uczestników. Co innego, kiedy np. prezydent Kwaśniewski reklamował meble jednej z firm. To było nadużycie, bo jako urzędujący prezydent występował w reklamie. Ale poseł nie jest urzędnikiem państwowym, czy kimś, kto ma wpływ np. na zamówienia - tłumaczył. - To jest zupełnie wydumany problem - dodał.

Podziel się